Pogrzeb Witolda Płóciennika. Poruszające syna o ojcu: "Nie potrzebowaliśmy wielu słów"

Pogrzeb Witolda Płóciennika to niezwykle poruszające wydarzenie. Tłum gwiazd przyjechał pożegnać znakomitego filmowca, który nagle odszedł w 2026 roku. Podczas ceremonii postanowił przemówić jego syn. Jego mowa była tak niezwykle poruszająca, że niektóre osoby uroniły łzy. Okazało się, że Witold był niezwykłym ojcem

Kim był Witold Płóciennik? 

Witold Płóciennik jest jednym z cenionych polskich operatorów filmowych. Za zdjęcia do filmu "Ikar. Legenda Mietka Kosza" otrzymał w 2019 roku nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, a za "Zieję" zdobył Złotą Żabę w Konkursie Filmów Polskich festiwalu Camerimage. To właśnie on odpowiadał za zdjęcia do takich filmów jak "Carte Blanche", "Wymyk" czy "Jak pies z kotem". Jego dorobek obejmuje także popularne seriale, m.in. "Kruk", "Klangor", "Stulecie Winnych" oraz "Ołowiane dzieci". Pełnił również funkcję przewodniczącego Związku Zawodowego Filmowców.

Tak wyglądał pogrzeb Witolda Płóciennika. Padły poruszające słowa!

Śmierć Witolda Płóciennika

Wiadomość o śmierci Witolda Płóciennika w wieku zaledwie 56 lat wstrząsnęła środowiskiem filmowym. Zanim doszło do najgorszego, w mediach pojawiły się dramatyczne doniesienia o jego zaginięciu – filmowiec oddalił się z planu zdjęciowego, a kontakt z nim nagle się urwał. Po intensywnych poszukiwaniach służby odnalazły ciało operatora. Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna zmarł z przyczyn naturalnych w wyniku ostrej niewydolności oddechowo-krążeniowej, wykluczając udzial osób trzecich.

Poruszające wyznanie syna Witolda Płóciennika 

Pogrzeb Witolda Płóciennika odbył się 18 września w Warszawie. Uroczystości rozpoczęły się mszą w Kościele Środowisk Twórczych przy Placu Teatralnym, po czym urna z prochami została złożona na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. W ostatnim pożegnaniu obok najbliższych wzięły udział znane postaci polskiego kina, m.in. Jan Holoubek, Robert Więckiewicz, Michał Żurawski, Bartosz Konopka i Gabriela Muskała.

Podczas ostatniego pożegnania, jego syn postanowił również powiedzieć kilka słów o ukochanym ojcu. 

- Gdy na początku tego roku wróciłem do rodzinnego domu, zobaczyłem, że jedna ze ścian została przez tatę całkowicie ocieplona. Zapytałem go: „Jak ty to wszystko zrobiłeś? Skąd się tego nauczyłeś?”. Odpowiedział krótko: „Z YouTube'a”. Tata nigdy nie był wylewny. Tę cechę chyba po nim odziedziczyłem. Nie potrzebowaliśmy wielu słów. Czuję, że doskonale się rozumieliśmy. On po prostu wiedział, kiedy miałem gorszy dzień, kiedy w moim życiu pojawiały się trudniejsze momenty. Pamiętam, jak w jednej z takich chwil, po długim milczeniu, powiedział mi tylko: „Po prostu jesteś moim synem”. To był jeden z najpiękniejszych komplementów, jakie od niego usłyszałem - powiedział syn.

Zauważył, że w tym samym wieku Witold Płóciennik stracił swojego ojca, co jego syn właśnie jego. Operator lubił dzwonić do dziecka. Zawsze zaczynał rozmowę tak samo "Cześć synu".

- Te słowa wciąż dźwięczą mi w głowie. I oddałbym wiele, żeby móc usłyszeć je jeszcze raz - powiedział syn.

Chłopak zaznaczał, że ojciec kochał swoją pracę i zawsze kierował się swoimi wartościami, a nie interesem. Szukał rozwiązań, a nie konfliktów. 

-  Sprawiał, że można było na nim polegać. Myślę też, że w jego sercu bardzo głęboko zakorzeniona była potrzeba piękna. Widać ją było nie tylko w jego pracy zawodowej, w niezapomnianych obrazach i kadrach, które tworzył, ale również w jego zamiłowaniu do budowania, naprawiania i ulepszania wszystkiego, czego się podejmował - powiedział syn Płóciennika. 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki