Przyjaciółka Bożeny Dykiel wspomina ich ostatnią rozmowę! "Nie rozczulała się nad sobą"

Halina Rowicka, znana również jako Halina Rowicka-Kalczyńska, to aktorka z ogromnym dorobkiem. Bożena Dykiel była jej bliską przyjaciółką - grały razem w teatrze i w kultowym serialu "Dom". Rowicka ze złamanym sercem po utracie bliskiej osoby opowiedziała nam o ich ostatniej rozmowie i tym, jaka Bożena Dykiel była prywatnie - odważna, stanowcza i oddana rodzinie.

Ostatnia rozmowa Bożeny Dykiel z przyjaciółką

Halina Rowicka-Kalczyńska, prywatnie mama dziennikarki Anny Kalczyńskiej, zasłynęła przede wszystkim rolą Ewy Talar w serialu "Dom" w reżyserii Jana Łomnickiego. To tam grała u boku przyjaciółki - Bożeny Dykiel, która wcieliła się w niezapomnianą rolę Haliny Jańczak, potem Wrotek, żony Rajmunda. Panie były bardzo blisko, często pomieszkiwały razem, wymiennie grały też pannę młodą w "Weselu", choć jak zapewnia nas Rowicka - między nimi nigdy nie było zazdrości, tylko przyjaźń.

Zobacz również: Bożena Dykiel przed śmiercią poważnie chorowała. "Przez lata bagatelizowałam zdrowie"

W rozmowie z nami Halina Rowicka wspomina Bożenę Dykiel, która po długiej chorobie odeszła w wieku 77 lat. Tragiczną wiadomość przekazano, jakże symbolicznie, w piątek 13 lutego. Dykiel we wspomnieniach przyjaciółki to przede wszystkim stanowcza, odważna kobieta, ale też przede wszystkim matka i żona. W rozmowie z "Super Expressem" aktorka wspomina:

- Ostatnio z nią rozmawiałam kilka miesięcy temu. Zadzwoniłam do niej, bo wiedziałam, że ma tam te problemy z sercem. Bagatelizowała to, mówiła, że wszystko w porządku i jest dobrze. Zapraszałam ją jeszcze na moje przedstawienie. Powiedziała, że zobaczy czy da radę, ale nie dała, bo nie przyszła. Może to było już spowodowane jej stanem zdrowia, bo już rok temu wycofała się z życia publicznego. Ona specjalnie nie rozczulała się nad sobą. Jak odchodziła z "Na Wspólnej" to w rozmowie ze mną mówiła: "Wiesz, nie będą mnie wykorzystywać". Tak to jest, że w serialach w obecnych czasach scen jest bardzo dużo, kręci się je w szybkim tempie, żeby wszystko nakręcić w jeden dzień. Panuje zasada jak najwięcej i jak najtaniej. Takie są okoliczności i my się na nie godzimy. Bożena wtedy nie interpretowała swojego odejścia, że to z powodu zdrowia, tylko tego, że jej decyzja jest protestem z powodu realiów na planie. Myślę, że jednak to troszeczkę była taka zasłona. Może nie chciała się przyznawać do słabości. Była silna, więc pewnie chciała, by ją tak pamiętać. Poza tym była bardzo troskliwa o swoją rodzinę. Mimo że dużo grała, to dbała bardzo o bliskich i jej córki zawsze były przez nią zaopiekowane. Jej mąż też nie mógł narzekać, bo ona zawsze o nich myślała, jako kobieta szalenie rodzinna. Bo ona była przede wszystkim matką i żoną, a aktorką na jakimś dalszym planie.

- powiedziała nam Halina Rowicka.

Bożena Dykiel nie żyje. "Robiła nam śniadania, woziła ściereczki"

Przypomniała też wspólną pracę z Bożeną Dykiel w Teatrze Narodowym u Adama Hanuszkiewicza i na planie kochanego przez Polaków serialu "Dom".

Zobacz również: Bożena Dykiel nie żyje. Nie tylko "Na Wspólnej", te role też przeszły do historii

- Przez lata byłyśmy razem w Teatrze Narodowym u Adama Hanuszkiewicza i przez to się zaprzyjaźniłyśmy. To nas scaliło bardzo. Przyjaźń na całe życie. Przeżyłyśmy razem szereg wyjazdów. Jeździłyśmy chociażby do byłego Związku Radzieckiego. Gdzie nie byłyśmy, zawsze dzieliłyśmy wspólnie pokój. Bożenka była niezwykle zorganizowana. Miała zawsze wszystko dopięte na ostatni guzik. Tam przecież nic nie było, więc ona woziła ze sobą z Polski nawet ściereczki, chusteczki, wszystko, co potrzebne na wyjeździe. Można powiedzieć, że jej walizka to był taki przenośny dom na kółkach. Bożena była bardzo silną kobietą. Niezwykle twarda, taka "hej do przodu". Z pod znaku panny, podobnie jak ja, ale ja nie jestem tak świetnie zorganizowana jak była ona. Ona miała zawsze wszystko poukładane perfekcyjnie. Można powiedzieć, że była w tym sensie zasadnicza, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Choć Bożena Dykiel wydawała się "twardą" babką, była stanowcza i nie pozwalała sobie w kaszę dmuchać, bliskim pokazywała też inne oblicze - ciepłej, rodzinnej i opiekuńczej kobiety

- Lubiła przygotowywać dla nas śniadania, bo w tamtych czasach nie było tak luksusowo w hotelach, jak teraz i nie byłyśmy do końca zaopiekowane przez organizatorów. Ona brała sprawy w swoje ręce i z niczego robiła coś. Pamiętam nasze zagraniczne bankiety, które organizowano dla ekip teatralnych. Lubiłyśmy się na nich razem bawić, mam z tego bardzo dużo niesamowitych przeżyć Bożena była zabawową osobą, można z nią było bawić się do białego rana, więc mam co wspominać. Taka kobieta do tańca i do różańca. Te tańce, śpiewy, śmiech... Już teraz niestety tylko ja mogę z naszej dwójki to wspominać.

- mówi nam aktorka.

Bożena Dykiel była ulubienicą Jana Łomnickiego

Okazuje się też, że na planie "Domu" Bożena Dykiel była ulubienicą Jana Łomnickiego.

- Bożena nie owijała w bawełnę. Nie tylko na planie potrafiła powiedzieć coś dosadnie i jak to się mówi, uderzyć pięścią w stół, jak coś się jej nie podobało. Miała szereg kontrowersyjnych wypowiedzi politycznych, bo była osobą odważną i nie koloryzowała rzeczywistości. Robienie dobrej miny do złej gry? To nie w jej przypadku. Zawsze niezwykle szczera, zawsze bez problemu wykładająca kawę na ławę. Nigdy nie dała się zmienić, zawsze była sobą. Była obcesowa, z Adamem Hanuszkiewiczem w teatrze od razu przeszła na "ty", z Janem Łomnickim w serialu "Dom" też i innymi. Skracała od razu dystans, bariery burzyła. Szkoda jej było czasu i łamania języka na "panowanie" sobie w nieskończoność.

Na planie serialu "Dom" była ulubienicą Łomnickiego. Cenił ją za jej poczucie humoru, talent, silną rękę i cięty język... Miał zawsze kilka swoich osób, które wyjątkowo traktował i do nich należała Bożena. Cieszę się, że tam miałyśmy okazję kontynuować naszą przyjaźń, ucieszyłam się, że po intensywnym kontakcie w teatrze przyszło nam też razem pracować i spędzać czas przed kamerą. Można powiedzieć, że jej bohaterka z tego serialu miała z nią bardzo wiele wspólnego

Halina Rowicka-Kalczyńska przede wszystkim jednak traktowała Bożenę Dykiel nie jako współpracowniczkę, a jako przyjaciółkę. Nigdy nie napotykały konfliktów i wspierały się na każdym kroku, co przecież w środowisku aktorskim i artystycznym nie jest takie oczywiste. Im jednak się udało.

- Między nami nigdy nie było rywalizacji. Choć grałyśmy równolegle pannę młodą w "Weselu", to nie było mowy o zazdrości. Cienia problemu między nami nie było z tego powodu. Każda z nas była inna i to było ciekawe.Nie zazdrościłam, że ona zagrała podczas premiery, a ja byłam jej zastępstwem. Każdemu życzę takiej przyjaźni.

Zobacz również: Bożena Dykiel miała wrócić do pracy! Niestety tak się nie stanie

Super Express Google News
Bożena Dykiel nie żyje

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki