Spis treści
Robert Stockinger o castingach córki. Oliwka stawia pierwsze kroki w aktorstwie
Aktor i prezenter zamieścił na swoim Instagramie film, w którym zrelacjonował ostatnie poczynania córki. Nie jest tajemnicą, że dziewczynka ma ambicje bliskie pasjom taty i dziadka, chcąc zostać aktorką. Jak opowiedział Robert Stockinger, odnosząc się do aktualnie szeroko komentowanej afery wokół obsady filmowej, niedawno Oliwia wzięła udział w dwóch castingach jednego dnia.
Pierwsze zdjęcia próbne nie poszły jej najlepiej, ale za to na drugich wypadła znakomicie. Osoby z produkcji miały być zachwycone i zdradzić, że wszystkie inne dziewczynki zostały już nagrane i obejrzane, a Stockingerowie powinni zarezerwować sobie już czas na właściwe zdjęcia do filmu.
- Wszyscy już mówią o tej imbie obsadowo-filmowej, a ja jeszcze nie miałem okazji się wypowiedzieć. Mam pewną historię, bo w połowie czerwca my też braliśmy udział w castingu. Zgłosiliśmy Oliwkę do roli córki głównej bohaterki i dostaliśmy zaproszenie, Oliwka została zaproszona na zdjęcia próbne. Dobrze pamiętam, bo akurat tego dnia miała jeszcze zdjęcia próbne do innej produkcji i tam akurat słabo poszło, takie mieliśmy wrażenie, bo nie za bardzo mogła zapamiętać trudny tekst, taka była rozkojarzona. Natomiast do tego filmu poszło jej rewelacyjnie, świetnie się przygotowała i panie podczas castingu też były zachwycone. [...] Dostajemy daty zdjęć na lipiec i sierpień. I to jest bardzo ważne, żebyśmy sobie je zarezerwowali, bo ten plan zdjęciowy już jest na sztywno - powiedział.
Zagadkowa sprawa z umową i nagły zwrot akcji
W kwestii formalności, Stockinger usłyszał zapewnienie, że potrzebne jest jeszcze trochę czasu na ich przygotowanie. Liczył jednak na szybkie załatwienie tej sprawy, ponieważ wielkimi krokami nadchodził sezon wakacyjny.
- W sprawie umowy, ona teraz będzie procedowana, proszę dać nam chwilę na te formalności i nie pospieszać, bo już teraz wiadomo, że to chwilę zajmie. Natomiast moment był trudny, bo zbliżał się lipiec. Musieliśmy odwołać plany wakacyjne i zaczęliśmy jednak po kilku dniach nerwowo pytać, czy ktoś znajomy może zna kogoś w tej produkcji, żeby ktoś nam dał jakąś odpowiedź, co z tą umową - czy możemy planować wakacje, czy nie - zrelacjonował.
Ku swojemu wielkiemu zdziwieniu, rodzice Oliwii dowiedzieli się nieoficjalnie, że pomimo dobrego odbioru na castingu i zapewnień osób z produkcji - ostatecznie dziewczynka wcale nie została obsadzona w filmie. Zamiast niej na ekranie ma się pojawić... dziecko "kogoś z produkcji". Cóż to za projekt? Robert Stockinger pozostawił to pytanie otwarte dla swoich obserwatorów. Na szczęście, sytuacja na tyle dobrze się skończyła, że młoda adeptka aktorstwa wystąpi w produkcji, do której casting miał wcale nie pójść jej najlepiej.
- No i po jakimś czasie zadzwoniła koleżanka, która mówi: no już na mieście się dowiedziałam, że przykro mi, ale ktoś z produkcji podstawił swoje dziecko, więc już jest nieaktualne. Zgadnijcie, do jakiej produkcji to był casting - dodał wymownie - No więc teraz już zna się mój punkt widzenia, co czuję i myślę, kiedy czytam to wszystko. Natomiast cieszę się po pierwsze, że nie mówiliśmy, jaka jest sytuacja Oliwce, żeby nie była rozczarowana. I całe szczęście, że tak było. Ten casting, co źle poszedł... no to dzisiaj Oliwka ma zdjęcia do tamtej produkcji, bo jednak nie było tak źle - zakończył prezenter.
Joanna Jabłczyńska nie powstrzymała się od komentarza
Co ciekawe, nagranie zniknęło już z profilu Roberta Stockingera na Instagramie. Zdążyła je jednak skomentować aktorka, która budzi ostatnio sporo emocji - Joanna Jabłczyńska. Gwiazda "Na Wspólnej" i "Nigdy w życiu!" odniosła się do swojego doświadczenia i niedawnych wypowiedzi.
- Dokładnie to miałam na myśli. Nie sam fakt "przegrania castingu", ale tego jak ta produkcja traktuje ludzi - czytamy w jej wpisie.