Spis treści
- "Nigdy w życiu" było fenomenem. Po 22 latach Grochola mówi: nowy film to nie kontynuacja
- Joanna Jabłczyńska przerwała milczenie. Fani niemal jednogłośni
- Stenka, Łepkowska i sama Grochola - co powiedziały na wieść o rewelacjach?
- Agnieszka Żulewska nową Tośką. Sprzeczne wersje o castingu i zapowiedź pozwu
- Eksperci bez litości dla ekipy "Właśnie że tak!". Wtrąciła się też Szelągowska
Tona rozczarowania, wzajemne oskarżenia, zapowiedzi pozwu i wszechobecna krytyka. Na pewno nie tak twórcy wyobrażali sobie drogę do premiery filmu, który będzie ekranizacją książki "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później". Puszkę pandory otworzyła Joanna Jabłczyńska, otwarcie ujawniając swój żal z powodu braku udziału w produkcji jako Tośka.
Od tamtej pory statystyczny internauta co najmniej raz zetknął się w sieci ze sporem o filmową córkę Judyty. Ponieważ łatwo się w nim pogubić - przygotowaliśmy uporządkowane podsumowanie afery.
"Nigdy w życiu" było fenomenem. Po 22 latach Grochola mówi: nowy film to nie kontynuacja
Rok 2004. Do kin wschodzi ekranizacja "Nigdy w życiu!" - książki, którą napisała Katarzyna Grochola, rozpoczynając cykl "Żaby i anioły". Fabuła opowiada o Judycie (Danuta Stenka), porzuconej przez męża Tomasza (✝Jan Frycz) redaktorce kobiecego czasopisma, która musi zacząć życie na nowo. Jej córka to nastoletnia Tosia (Joanna Jabłczyńska). Film jest absolutnym hitem, jednym z największych w Polsce po 1989 roku, rozpoczynając falę popularności komedii romantycznych w naszym kraju.
- W filmach chyba też nastąpił przełom po "Nigdy w życiu!", bo ludzie uwierzyli w polskie kino. I rzeczywiście to polskie kino się pięknie odrodziło - powiedziała autorka "Super Expressowi".
Następnie nadeszły trzy kolejne części książki - "Serce na temblaku", "Ja wam pokażę!" i "A nie mówiłam!". Ta środkowa doczekała się ekranizacji - filmu i serialu. Za każdym razem Tośkę zagrała inna aktorka. W 2026 roku ukazała się piąta książka - "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później". Właśnie dlatego Grochola podkreśla, że obecnie powstający film nie jest drugą częścią ani bezpośrednią kontynuacją wydarzeń z tego pierwszego.
- Po pierwsze, to nie jest kontynuacja ani druga część. Po drugie, to jest piąta książka z cyklu o Judycie. Piąta część 'Nigdy w życiu'. A że ktoś przegapił pozostałe? To już nie moja wina - objaśniła nam pisarka na planie nagraniowym.
Joanna Jabłczyńska przerwała milczenie. Fani niemal jednogłośni
W czerwcu 2023 roku Katarzyna Grochola, Danuta Stenka i Joanna Jabłczyńska zasiadły na kanapie "Dzień Dobry TVN", wspominając "Nigdy w życiu!" i rozmawiając o powstaniu kolejnej części. Obie aktorki wydawały się więc oczywistymi kandydatkami do powrotu, jednak kiedy przyszło co do czego - potwierdzone zostało wyłącznie zaangażowanie Stenki. Cała reszta miała pozostać tajemnicą.
26 sierpnia br. - podczas prezentacji jesiennej ramówki TVN-u - Joanna Jabłczyńska przerwała milczenie. W wywiadach z mediami ujawniła, że nie zagra po raz drugi Tośki. Jak wówczas podkreślała, znała powód tej decyzji, ale chciała usłyszeć, jak wytłumaczy ją produkcja "Właśnie że tak!".
- Kiedy przez 20 lat, kurczę, mówisz o tym w wywiadach, jesteś zawsze zapraszana na wszystkie wydarzenia z tym związane, a przy kontynuacji ktoś wywija ci taki numer… [...] Przyznam szczerze, że myślałam, iż jestem totalnym pewniakiem, że to nie może się odbyć beze mnie. Niestety może - powiedziała "SE".
Fani natychmiast zareagowali rozgoryczeniem. Ruszyli z petycjami o zaangażowanie Jabłczyńskiej do projektu, a nawet zagrozili bojkotem filmu.
Stenka, Łepkowska i sama Grochola - co powiedziały na wieść o rewelacjach?
Sama Danuta Stenka była zaskoczona tym, że jej filmową córką nie będzie dalej Jabłczyńska. Aktorka zadzwoniła do młodszej koleżanki i w mocnych słowach wyraziła zdziwienie.
ZOBACZ GALERIĘ: Danuta Stenka ponownie jako Judyta! Tak wyglądała na planie "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później"
Dzień po wypowiedziach filmowej Tośki, głos zabrała Ilona Łepkowska - scenarzystka "Nigdy w życiu" z 2004 roku. "Królowa polskich seriali" również wyraziła zaskoczenie i brak zrozumienia dla decyzji produkcji. - Mówi się czasem, że nie zmienia się zwycięskiego składu... Ale może producenci uważają, że to powiedzenie nie ma sensu? - zastanowiła się producentka.
Co na to Katarzyna Grochola? Kiedy poprosiliśmy ją o komentarz do słów Jabłczyńskiej, nie chciała się do nich ustosunkować, ale podkreśliła, że nie była ona jedyną Tośką w ekranizacjach jej książek.
- Tośkę grały trzy aktorki: Joasia Jabłczyńska, Maria Niklińska i Ula Brzydula [Julia Kamińska - przyp. red.], prawda? W trzech różnych ekranizacjach. Więc trudno mi się do tego na razie ustosunkowywać - powiedziała nam pisarka.
Agnieszka Żulewska nową Tośką. Sprzeczne wersje o castingu i zapowiedź pozwu
28 sierpnia na jaw wyszło, kto zastąpi Joannę Jabłczyńską w roli, do której znaczna część fanów ją typowała. Będzie to aktorka Agnieszka Żulewska, znana m.in. z produkcji "Wielka woda". Wcześniej plotki głosiły, że w filmie ma zagrać córka Grocholi - Dorota Szelągowska, jednak zarówno ona sama, jak i Joanna Jabłczyńska zdementowały te spekulacje.
Tego samego dnia Anna Wichłacz, producentka nowego "Nigdy w życiu!", zdradziła, że odbył się casting z udziałem sześciu aktorek. Jabłczyńska odpowiedziała na to z kolei, że nie miała pojęcia o takiej formie wyboru Tośki - myślała, że skoro otrzymała mailowo scenariusz i uczestniczyła w spotkaniu z produkcją, była naturalną kandydatką do tej roli, a nie uczestniczką konkursu.
Mimo że to nie Jabłczyńska ujawniła nazwisko Żulewskiej jako wskazanej aktorki, w jednej z wypowiedzi zasugerowała, że wpływ na wybór mógł mieć inwestor związany z filmem. W końcu Katarzyna Grochola zareagowała stanowczo i obwieściła w mediach społecznościowych podjęcie kroków prawnych przeciwko aktorce. Ku niemałej konsternacji zdecydowanie opowiadających się po stronie Jabłczyńskiej internautów - post zniknął potem z instagramowego profilu pisarki, ale pozostał na jej Facebooku.
Eksperci bez litości dla ekipy "Właśnie że tak!". Wtrąciła się też Szelągowska
Przez kolejne dni afery w komentarzach pobrzmiewał jeden wniosek: Joanna Jabłczyńska miała prawo poczuć się skrzywdzona i głośno to powiedzieć, a produkcja filmu - zupełnie się na to nie przygotowała i zawaliła komunikację w temacie. Taka jest też zresztą ocena specjalistki ds. wizerunku i PR. Podczas gdy aktorka grająca 22 lata temu Tośkę spokojnie reagowała na głosy krytyki czy zarzuty generowania hejtu, a także przeprosiła Żulewską za udostępniane w sieci materiały, wypowiedzi płynące ze strony produkcji nie były ciepło przyjmowane. Sama zainteresowana zwyciężczyni castingu nie zabrała zaś póki co głosu, ale zmieniła ustawienia prywatności swoich profili w mediach społecznościowych.
Kolejnym kamieniem do ogródka okazał się filmik opublikowany przez wspomnianą już Dorotę Szelągowską. Córka Grocholi nazwała Jabłczyńską "złym człowiekiem" i zarzuciła jej, że ma satysfakcję z sytuacji, w której skrzywdziła wiele osób. I znowu. Przeglądając komentarze ogromnej liczby internautów, ogólna refleksja jest jedna: choć zrozumiałe jest to, że prezenterka stanęła w obronie swojej mamy, to nawet mając logiczne i racjonalne argumenty - pasywno-agresywny zdaniem fanów ton wypowiedzi co najwyżej jeszcze bardziej zaszkodził samemu filmowi.
Co na to Jabłczyńska? Nie mogła nagrania Szelągowskiej obejrzeć od razu, gdyż ta zablokowała ją na swoim profilu. Ale i tak odpowiedziała... publikacją prywatnej korespondencji z Katarzyną Grocholą na komunikatorze WhatsApp.
- Dziękuję Ci Joasiu, walczę teraz o Ciebie zresztą z reżyserem i Wichłaczową - zapewniała w wiadomości pisarka.
Ciąg dalszy tej afery na pewno nastąpi. Termin premiery ekranizacji "Właśnie że tak!" to nieoficjalnie jesień 2027 roku, ale reakcje na film pozostaną na długo wielką niewiadomą.