Rodzinna tragedia Andrzeja Rybińskiego. Mały Kubuś uratował życie innym dzieciom

2015-12-03 14:34

W ubiegłym roku muzyka legendarnego zespołu „2 plus 1” spotkała niewyobrażalna tragedia. Zmarł jego czteromiesięczny wnuczek Kubuś. Choć ból po stracie chłopczyka był wielki, jego rodzice wykazali się niezwykłą siłą i dobrocią, postanowili uratować życie innym maluszkom.  

DRAMAT w rodzinie Andrzeja Rybińskiego. Piosenkarz pochował wnuka, rodzina nie może pogodzić się z tragedią

i

Autor: Archiwum serwisu

Andrzej Rybiński, muzyk legendarnego zespołu „2 plus 1”, wyznał tygodnikowi „Życie na gorąco”, że w ubiegłym roku zmarł jego czteromiesięczny wnuczek Kuba. Gitarzysta przyznał, że dla całej rodziny był to olbrzymi cios i pomimo czasu, ból po stracie Kubusia wciąż trwa.

- Ciężko, a czas na razie nie działa na korzyść. Wciąż nie uleczył ran - wyznał Rybiński. - Mnie jest ciężko, żonie też, ale jeszcze ciężej rodzicom, którzy w tej tragedii potrafili zachować się wspaniałomyślnie, bo zgodzili się, by od ich zmarłego synka zostały pobrane organy do przeszczepu, dzięki czemu żyje trójka dzieci.

Mały Kubuś zmarł śmiercią łóżeczkową. Jest to nagły zgon zdrowego dziecka, niemającego wad wrodzonych ani problemów zdrowotnych. Śmierć następuje nagle, we śnie i najczęściej zdarza się u dzieci do 3,4 miesiąca życia.

Zobacz:Andrzej Rybiński: Wyprzedawałem majątek, żeby przeżyć

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki