Śmierć dziecka, alkoholizm... Los nie oszczędził aktorów serialu "Podróż za jeden uśmiech"

Na początku stycznia 1972 roku, czyli dokładnie 50. lat temu widzowie po raz pierwszy zobaczyli pierwszy odcinek serialu „Podróż za jeden uśmiech”. Produkcja była trampoliną do sukcesu dla Henryka Gołębiowskiego i Filipa Łobodzińskiego. Ich losy po zakończeniu zdjęć nie zawsze były kolorowe... Poznajcie nieznane fakty.

Podróż za jeden uśmiech
Autor: Archiwum serwisu "Podróż za jeden uśmiech"

Nie wszyscy wiedzą, że jest to historia oparta na faktach. Syn Adama Bahdaja wybrał się z przyjacielem w podróż autostopem po kraju. Po powrocie do domu, opowiedział o swoich przygodach, co było impulsem do napisania książki „Podróż za jeden uśmiech”. Poldek i Duduś mają dojechać na Hel, gdzie wypoczywają ich matki. Na skutek zamieszania, zapominają o pieniądzach na bilety kolejowe. Decydują się więc na podróż autostopem. W trakcie podróży przeżywają rozmaite przygody i poznają interesujących ludzi. Całe doświadczenie mocno ich zmienia, zwłaszcza Dudusia.

Zobacz: Tak dziś żyje Henryk Gołębiewski. Jego mieszkanie jest bardzo skromne i małe [ZDJĘCIA]

Historię postanowił przenieść na ekran Stanisław Jędryka, obsadzając w głównych rolach swój ulubiony chłopięcy duet: Henryka Gołębiowskiego i Filipa Łobodzińskiego, którzy zagrali wcześniej w filmie „Abel, twój brat”. Dogadywali się świetnie, mieli podobne zainteresowania i pasje. - W rzeczywistości Filip tak bardzo nie różnił się od Henia. Nie miał nic z lalusia czy prymusa. To, że na ekranie mógł stworzyć taki wizerunek, jest zasługą scenariusza Adama Bahdaja i samego Filipa. Zresztą oni obaj, Heniu i Filip, mieli ogromny wpływ na to, że serial tak się spodobał - mówił reżyser. 

Zobacz: To ona zagra Violettę Villas! Pojawiło się już pierwsze zdjęcie z planu. Widać podobieństwo?

Seriale epoki PRL-u. Na czym polegał ich fenomen? Historia z Koprem

Duduś okazał się przekleństwem 

Przez wiele lat zarówno Gołębiewski jak i Łobodziński opowiadali w wywiadach, że udział w serialu był dla nich wspaniałą przygodą. Po latach ten drugi zaprezentował nieco inną wersję… - Każdy chyba przyzna, że postać Dudusia nie należy do ulubionych bohaterów dzieciństwa. To w gruncie rzeczy wyjątkowa gnida. Szczególnie gdy rodzice stawiają ci go za przykład - mówił w 2010 roku.

Zobacz: Film o Ani Przybylskiej zmieniony w ostatniej chwili. Pojawiła się w nim ważna dla niej osoba

- Słowa widzów o kultowym filmie, o kapitalnych przygodach budzą we mnie zazdrość. Oni mają swoje przeżycie pokoleniowe, mogą komentować sceny. A ja? Jak tu się przejąć tym, że chłopcy zostają zamknięci w samochodzie chłodni, skoro pamiętam z tamtego samochodu tylko smród? Jak emocjonować się rzekomym spotkaniem z dzikiem w lesie, skoro pamiętam, że tego dnia aprowizacja na planie sprowadzała się do nieświeżej maślanki i strasznie tłustych serdelków? Jak śmiać się z Dudusia udającego Anglika przed wieśniaczką, skoro bardziej śmieszą mnie nasze zasznurowane usta, by nie wydobywała się z nich para? Tego dnia był mróz, a mieliśmy udawać, że jest upalny czerwiec - dodał.

- Mordęgą było granie w garniturku, który w upalne dni stawał się dodatkową torturą - gruba wełna zmieszana z włóknem sztucznym, do tego koszula non iron i fontaź pod szyją. Na szczęście walizka Dudusia nie była tak ciężką, jak sugerowały nasze miny - wnętrze wypełniały dwie piłki plażowe - wyznał. 

Zobacz: Małgorzata Socha znika z "Na Wspólnej" po 15 latach! Znamy powód

Tragiczne losy głównych bohaterów

Drogi Henryka Gołębiewskiego i Filipa Łobodzińskiego rozeszły się w 1973 roku. Żaden z nich nie został zawodowym aktorem. Gołębiewski grywał jedynie epizody. Uzależnił się od alkoholu i utrzymywał z prac budowlanych. W 2002 roku zrobiło się o nim głośno po sukcesie filmu "Edi", za który dostał Złotą Kaczkę. Potem próbował wrócić do grania, ponownie zmagając się z chorobą alkoholową oraz nowotworem. Obecnie jest gwiazdą „Lombard. Życie pod zastaw”.

Z kolei Łobodziński skończył iberystykę na Uniwersytecie Warszawskim i został dziennikarzem. Razem z kolegami ze studiów założył także Zespół Reprezentacyjny. W 2015 roku jego córka Marysia (†21 l.) zmarła na glejaka. - Są rzeczy, których nie rozumiem. W kategorii całego świata – nie rozumiem cierpienia, które do niczego nie prowadzi. Gdyby Bóg rzeczywiście musiał zabrać młodą osobę, to mógł to zrobić w sposób nagły, poprzez wypadek na przykład. A nie kosztem kilkuletniego cierpienia. To jest niegodziwe - mówił. Drogi serialowego Poldka i Dudusia skrzyżowały się w 2007 roku w teledysku "Gdzie są przyjaciele moi?” zespołu Yugopolis. 

Zobacz: Ewa Florczak podpadła władzy, a Bronisław Cieślak mógł stracić życie. Tego o "07 zgłoś się" nie wiecie

Sonda
Lubisz oglądać polskie seriale?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki