Spis treści
Timothée Chalamet przegrywa walkę o Oscara. Tło porażki gwiazdora
Zaraz po zakończeniu tegorocznej gali w serwisie X opublikowano bardzo wymowny wpis, który w ciągu zaledwie kilku godzin polubiło ponad sto tysięcy użytkowników platformy.
"Mam tyle samo Oscarów, co Timothée Chalamet"
Dla miłośników utalentowanego Amerykanina ten wieczór okazał się prawdziwym rozczarowaniem. Początek sezonu nagród w Hollywood sugerował, że to właśnie Timothée Chalamet bez większych przeszkód sięgnie po statuetkę Amerykańskiej Akademii Wiedzy i Sztuki Filmowej. Najpierw doceniono go statuetką Critic's Choice Award, a niedługo później odebrał prestiżowego Złotego Globa. Sytuacja skomplikowała się w momencie niespodziewanej porażki podczas rozdania brytyjskich nagród BAFTA. Prawdziwym gwoździem do trumny okazał się jednak głośny wywiad, który wywołał poważny kryzys wizerunkowy aktora. Stwierdził on wówczas publicznie, że opera i balet to przeżytek niebudzący niczyjego zainteresowania. Te słowa wywołały stanowczą reakcję środowiska artystycznego, które nie potrafiło zrozumieć, jak uznany twórca może tak ostro atakować sztuki sceniczne. Od tego momentu zaczęto głośno mówić o spadających szansach gwiazdora na ostateczny triumf. Zwieńczeniem tej niekorzystnej passy stała się wygrana Michaela B. Jordana w trakcie ceremonii The Actor Awards.
ZOBACZ TAKŻE: Zemsta białych łabędzi. Jak Timothée Chalamet z faworyta Oscarów stał się ich największym przegranym [KOMENTARZ]
Michael B. Jordan zgarnia Oscara. Radość w sieci po porażce Timothée Chalameta
Rozdanie Oscarów 2025 miało miejsce 15 marca 2025 roku. Dokładnie tak samo, jak w przypadku The Actor Awards, w prestiżowej kategorii dla najlepszego aktora pierwszoplanowego zwyciężył Michael B. Jordan, doceniony za swój występ w filmie "Grzesznicy". To rozstrzygnięcie wywołało ogromne oburzenie wśród najwierniejszych fanów odtwórcy głównej roli w "Wielkim Martym".
W przestrzeni wirtualnej pojawiło się jednak mnóstwo opinii popierających werdykt Amerykańskiej Akademii Wiedzy i Sztuki Filmowej. Znaczna część internautów uznała ten wynik za niezwykle trafną decyzję, dodając jednocześnie, że po ostatnich kontrowersyjnych wypowiedziach hollywoodzkiemu aktorowi przyda się taki solidny, zimny prysznic.
Niesprawiedliwe, ale jednocześnie zasłużone. Uwielbiam Timothée, ale przez cały sezon był dupk*em. To był jego rok, ale nie można być takim frajerem i głupkiem. Może w ten sposób zda sobie sprawę, że nie budzi sympatii, zachowując się w ten sposób, bo miał to w garści i stracił przez debilizm.