Krzysztof Jackowski przez lata nie mówił o tym głośno. W podcaście Wojewódzkiego i Kędzierskiego w końcu opowiedział wszystko - jak wyglądała współpraca z rodziną, dlaczego przez chwilę myślał, że zawiódł, i ile dostał za pomoc, która - według jego słów - zakończyła poszukiwania.
Jackowski wskazał miejsce, gdzie znaleziono ciało Piotra Woźniaka-Staraka
Piotr Woźniak-Starak miał 39 lat, gdy wypadł z łodzi motorowej na jeziorze Kisajno. Producent filmowy, mąż Agnieszki Woźniak-Starak, jeden z najbardziej rozpoznawalnych ludzi w polskim show-biznesie - zniknął w środku nocy. Nurkowie przeszukiwali jezioro przez kilka dni. Media śledziły każdy komunikat policji. Rodzina próbowała wszystkiego i w pewnym momencie zadzwoniła też do Człuchowa.
Przeczytaj także: Agnieszka Woźniak-Starak po latach opowiedziała o tragicznej śmierci męża. "Prawie traciliśmy przytomność"
Do jasnowidza zgłosił się przedstawiciel rodziny. Krzysztof Jackowski poprosił go o chwilę, wykonał tzw. wizję i na mapie oznaczył lokalizację. Pierwsza wskazówka nie została potwierdzona przez nurków. Przy drugim podejściu - już tak.
Jackowski dowiedział się o odnalezieniu ciała z mediów
Jasnowidz dowiedział się o znalezieniu ciała Woźniaka-Staraka z mediów, nie od rodziny. Przez chwilę był przekonany, że jego pomoc nic nie dała.
Dowiedziałem się z mediów, że znaleziono, więc uznałem, że moja pomoc była nieskuteczna. Zadzwonił do mnie przedstawiciel Staraków i zapytał, czy grupa poszukiwawcza mi podziękowała
- wspominał Jackowski w podcaście.
Nie podziękowała. Ale Agnieszka Woźniak-Starak zrobiła to sama - przy okazji wspólnego nagrania w "Dzień dobry TVN". Podeszła do jasnowidza i powiedziała dziękuję.
Nawet jak byłem w programie "Dzień dobry TVN" - chyba była pani Drzyzga i pani Woźniak-Starak - to pani Agnieszka podeszła przy mojej żonie i podziękowała mi. Dostałem także podziękowania od rodziny Staraków
- mówił Jackowski.
Ile pieniędzy Jackowski otrzymał za pomoc Starakom?
Kuba Wojewódzki zapytał wprost o pieniądze. Jackowski odpowiedział bez sekundy wahania.
Państwo Starakowie zapłacili mi 250 zł. Możecie zadzwonić i się spytać
- powiedział.
Dwieście pięćdziesiąt złotych. Tyle dostał od rodziny za pomoc w odnalezieniu jej bliskiego. Dziś ta sama usługa kosztuje u niego 300 złotych.
Teraz 300 zł kosztuje. To jest moja praca, ja żyję z tego od lat
- dodał w podcaście
Piotr Kędzierski dopytał o szczegóły cennika jasnowidza. Krzysztof Jackowski wyłożył wszystko bez owijania w bawełnę.
Różnie. Jeżeli to jest błaha sprawa, to ludzie płacą 150 zł - od tego trzeba zapłacić podatek i ZUS. A jeśli przychodzą w sprawie ważniejszej, to 300 zł
- wyjaśnił.
Kolejka się nie kończy.
Ja mam dużo spraw. Z zagranicy dużo ludzi się do mnie zgłasza
- dodał w rozmowie z Wojewódzkim i Kędzierskim.