Uczestnik Top Chefa pomaga otworzyć pizzerię ubogim!

2016-03-02 11:53

Jeśli ma się wielkie serce do gotowania, ma się podobne do innych ludzi...pokazał to mieszkający w Lublinie Włoch Ivo Violante (40 l.), uczestnik IV edycji Top Chef i właściciel modnej lubelskiej restauracji. Kiedy członkowie spółdzielni socjalnej Emaus poprosili go o pomoc w otwarciu pizzerii, zgodził się natychmiast. I nie tylko powiedział co i jak, ale dał własne przepisy, a teraz szkoli ich przed otwarciem lokalu.

Spółdzielnię socjalną założyli członkowie Stowarzyszenia Emaus, do której od 20 lat należą ci, których życie w pewnym momencie zepchnęło na boczny tor. Niektórzy stracili wszystko, ale się nie poddali. Razem mieszkają i pracują. A z pizzerią wyszło zupełnie przypadkowo. Zbigniew Drążkowski, założyciel wspólnoty i jej spirytus movens opowiada, jak to kilka miesięcy temu jadąc rano przez Zemborzyce (peryferyjna dzielnica Lublina położona malowniczo wzdłuż brzegów Zalewu Zemborzyckiego) zauważył lokal do wynajęcia po sklepie spożywczym. Świetnie położony, między brzegiem akwenu a ścieżką rowerową.

- Ktoś, kto tu otworzy pizzerię nie będzie narzekał – pomyślał wtedy. A po chwili dodał w myślach: - A dlaczego ktoś, a nie my?

Pomysł Drążkowskiego zaakceptowali inni członkowie wspólnoty. Sęk w tym, że nikt nie znał się zbyt dobrze na kuchni, w o kuchni włoskiej i prowadzeniu lokalu nie wspominając..W czerwcu ubiegłego roku pan Zbigniew przechodził koło restauracji Ivo w centrum Lublina. Włoch siedział przed wejściem z filiżanką kawy (wiadomo, jak to Włoch) w ręce. Podszedł do niego i wyłuszczył sprawę. Na lepszego speca od kuchni włoskiej w Lublinie nie mógł trafić. To kucharz, który specjały cuccina italiana przygotowywał nie tylko w swej ojczyźnie, ale i we Francji i USA. Jego umiejętności mogli śledzić widzowie w IV edycji Top Chef, gdzie świetnie sobie radził, a próbować  mogło setki gości w jego restauracji, która jest jednym z najmodniejszych miejsc w Kozim Grodzie. 

- Nie ma sprawy, pomogę wam – Ivo Violante nie dał się długo prosić. – Bez żadnych warunków, po prostu wam pomogę – dodał indagowany, na jakich warunkach mistrz kuchni wprowadzi ich w tajniki prowadzenia włoskiej restauracji. Nawet nie chciał słuchać o pieniądzach. 

- Jeżeli mogę komuś pomóc w tym, co robię dobrze i w ten pociągnąć go do góry, to robię to z przyjemnością – tłumaczy SE Włoch. Nie tylko służył radą jak, gdzie i co kupić do lokalu, ale i bez oporów zdradził im swoje przepisy. – Karta dań i jedzenie będzie tu podobne jak w mojej restauracji. Proste, lekkie i przepyszne – dodaje.

Od kilku dni w lokalu nad zalewem trwają ostatnie szlify przed otwarciem, zaplanowanym na 12 marca.  Ivo gotuje z załogą nowego lokalu, pokazuje jak przyrządzić poszczególne dania. Zdradza kucharskie sekreciki. Ustawia piec do pizzy, tak aby była ona chrupiąca i pyszna. Na dole ma być 200 stopni, na górze o sto więcej. Cienkie, typowo włoskie ciasto z nieregularnymi brzegami. Tak jak w Italii.

- W pizzy najważniejsza jest mąka, sos i ser, a dodatki nie mogą przyćmić ilością lekkości wypieku – tłumaczy, przy okazji pokazując, jak za pomocą słoika obrać kilka główek czosnku jednocześnie.

Załogę restauracji tworzyć będą ludzie ze wspólnoty. Szefować im będzie Ewa Stawska (46 l.).

- Damy radę, będzie pysznie – zapewnia.

Restauracja nazywać się będzie Al Lago bei Ivo – Nad jeziorem dzięki Ivo.....To pewnie jedyne takie miejsce w Polsce, gdzie nie chodzi tylko o zysk. Tu ważne są inne rzeczy...

Zobacz: Mała Ania z Warsaw Shore w Hell's Kitchen. Mamy wideo!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki