Wiceprezes Polskiego Radia ujawnia: „Tysiące godzin unikatowych nagrań czeka na światło dzienne”

O działalności Agencji Muzycznej Polskiego Radia, która ratuje od zapomnienia bezcenne dziedzictwo z archiwów, promowaniu nowych talentów, modzie na płyty winylowe i planach Agencji na najbliższe miesiące rozmawiamy z Juliuszem Kaszyńskim, wiceprezesem Polskiego Radia i dyrektorem Agencji Muzycznej Polskiego Radia.

Juliusz Kaszyński, wiceprezes Polskiego Radia, przemawia do mikrofonu. O misji Agencji Muzycznej przeczytasz na SE.
Autor: Adam Burakowski/ East News
  • Agencja Muzyczna Polskiego Radia ratuje od zapomnienia bezcenne dziedzictwo z archiwów, promując jednocześnie nowe talenty.
  • Odkryj tysiące godzin niepublikowanych nagrań legend, jak Tomasz Stańko czy Irena Santor, które Polskie Radio z sukcesem wydaje na kolekcjonerskich płytach.
  • Nie przegap przełomowych premier Soyki i Stańki oraz innych muzycznych odkryć – dowiedz się, co jeszcze Agencja planuje przywrócić publiczności!

"Super Express": Agencja Muzyczna Polskiego Radia działa trochę jak wydawnictwo, trochę jak archiwum i trochę jak instytucja kultury. Jak Pan najkrócej zdefiniowałby jej misję?

Juliusz Kaszyński: Ocalić od zapomnienia to, co pozostawili po sobie wielcy i dawać szansę początkującym, by wielkimi się stali.

Czym Agencja Muzyczna różni się od komercyjnych wytwórni fonograficznych? Co może zrobić Polskie Radio, czego nie zrobi prywatny wydawca?

Prywatny nadawca nie ma Archiwum, w którym znajdują się prawdziwe skarby, czyli niepublikowane często nagrania wybitnych artystów, nie ma studiów nagraniowych w których pracują wybitni reżyserzy dźwięku i nie ma sal koncertowych, których akustyka i klimat są legendarne – i to nie jest przesada. Prywatni nadawcy nie mają także Agencji Muzycznej, czyli pracowników etatowo zajmujących się kompleksowym przygotowywaniem wydawnictw fonograficznych, nagrań i koncertów.

W archiwach Polskiego Radia znajdują się tysiące godzin unikatowych nagrań. Jak wygląda proces wybierania materiałów, które po latach trafiają na płyty?

Ma pan rację - tych nagrań jest bardzo wiele i kluczem do sukcesu jest pasja do muzyki. Od początku powstania radia, czyli do 100 lat do początku lat 90. radio było niemal jedynym miejscem, gdzie nagrywano muzykę. Nietrudno więc domyślić się, że w archiwum są nagrania prawie wszystkich artystów z minionych dekad. Trzeba tylko umieć je znaleźć i po nie sięgnąć. Nie wszystkie nadają się do publikacji, niektóre były już wydane o innych artyści wolą nie pamiętać, czasem na przeszkodzie stają kwestie praw autorskich, a sam proces zwykle zaczyna się od…. marzenia. Tak było ze zbiorem muzyki Tomasza Stańki, który wydaliśmy w ubiegłym roku. Adam Domagała – znawca jazzu przyszedł do nas do pracy, bo wiedział, że są tu niepublikowane nagrania Mistrza i marzył o tym by ujrzały one światło dzienne. Szybko znaleźliśmy wspólny język i tak powstał niezwykły i piękny box, prezentujący niepublikowane nagrania Tomasza Stańki z lat 1970 -1991.

Czy zdarzają się odkrycia, które zaskakują nawet ludzi od lat pracujących z archiwami?

Tak i tak było właśnie w przypadku chociażby wspomnianego boxu. Adam wiedział, że jest muzyka ale nie wiedział, że wśród nich jest kompletny, właściwie gotowy materiał na płytę. Czemu nie została ona wydana wtedy, nie wiadomo. Kolejny przykład, to nagrania Ireny Santor i Jana Ptaszyna Wróblewskiego, także wydane w ubiegłym roku. O ich istnieniu nie pamiętała nawet Pani Irena, a pamięć ma znakomitą!

W ostatnich latach Agencja wydała m.in. niepublikowane nagrania Tomasza Stańki, Andrzeja Trzaskowskiego, Mieczysława Kosza czy Ireny Santor. Jakie było zainteresowanie tymi wydawnictwami?

Nieskromnie powiem, że dużym jak na niszowości muzyki, którą oferujemy. Wydajemy te nagrania, bo uważamy, że to jest nasza powinność jako nadawcy publicznego. Słuchacze powinni mieć dostęp do tej muzyki i co niezwykle miłe - odwdzięczają się kupując nasze płyty. Nakłady staramy się dostosowywać do spodziewanego zainteresowania, bazując na doświadczeniu własnym i innych wytwórni. Podstawą jest rentowność, bo choć jesteśmy medium misyjnym musimy dbać o publiczne pieniądze. Zwykle nakłady oscylują wokół 1000 CD i kilkuset płyt winylowych, których popularność rośnie.

Które premiery przygotowywane obecnie najbardziej Pana ekscytują? Czego słuchacze mogą spodziewać się w najbliższych miesiącach?  

W najbliższym czasie czeka nas wydanie nieznanych nagrań Soyki i Stańki. Przedsprzedaż już ruszyła a oficjalna premiera będzie w rocznicę śmierci Pana Stanisława, czyli 21.08. Potem, już jesienią, nieznane nagania Voo Voo sprzed dokładnie 40 lat, nowa płyta legendarnego i wciąż aktywnego Young Power i nowy album Chopin University Big Band, który z towarzyszeniem wokalistek i wokalistów zmierzył się z repertuarem Andrzeja Zauchy. Będzie też archiwalnym koncert Perfectu z 1981 roku – po raz pierwszy na winylu i rocznicowa płyta Patrycji Markowskiej, a także box z piosenkami 4 dam polskiej piosenki: Anna Jantar, Ewa Bem, Martyna Jakubowicz i Małgorzata Ostrowska – to też nieznane nagrania. Mamy też nadzieję na nową płytę Maćka Balcara. Będzie też kilka niespodzianek nad którymi intensywnie pracujemy.

Jak wiele nagrań w radiowym archiwum nadal czeka na swoje odkrycie?

Jak to z odkryciami, trudno je oszacować, ale w naszych planach jest kilkanaście tytułów. Chcemy min. wrócić do prezentacji koncertów z Trójki, zaprezentujemy niepublikowany koncert Dżemu z Sali Kongresowej, myślimy też, aby śladem odnalezionych i wydanych już nagrań Mieczysława Kosza sięgnąć po spuściznę innych polskich jazzmanów, min. Michała Urbaniaka. 

Stanisław Soyka zmarł. Jaka była przyczyna śmierci legendarnego artysty?

Jeszcze kilka lat temu mówiło się, że przyszłość należy wyłącznie do streamingu. Tymczasem Agencja wydaje płyty CD, winyle, a nawet kolekcjonerskie boksy. Czy fizyczne nośniki rzeczywiście wracają?

Wracają i cieszą się, zwłaszcza winyle, rosnącą popularnością. Płyta przestała już być pierwszym nośnikiem dźwięku, to zastąpiły nam serwisy takie jak Spotify. Dziś płyta jest pamiątką z koncertu lub elementem kolekcji, a do tego winyl nadaje się znakomicie. Myślę, że winyle kupują ludzie, którzy mają szacunek dla artystów i czas na słuchanie muzyki. Pięknie wydana płyta staje się przedmiotem kolekcjonerskim i nośnikiem emocji, a nie tylko muzyki, dlatego staramy się aby nasze wydawnictwa były atrakcyjne pod każdym względem. Wspomniany Stańko jest tego przykładem. Liczy się nie tylko muzyka, choć o nią dbają u nas najlepsi reżyserzy, ale też grafika i zawartość bookletu. Bardzo zależy nam, żeby spotkanie z płytą było dla naszych słuchaczy wielowymiarową przyjemnością.

W jednym z wywiadów mówił Pan, że przy premierze boksu Tomasza Stańki pierwsza seria sprzedała się w ciągu 24 godzin. Czy to był sygnał, że na ambitne wydawnictwa nadal jest ogromny popyt?

Tak, to była wersja limitowana, białe płyty i było ich tylko 100. Choć kosztowała 1000 zł rozeszła się w 24 godziny a dziś osiąga cenę 2500 złotych. Ale czarna wersja jest wciąż dostępna i można ją kupić także na raty, przez serwis Allegro. Mamy świadomość, ze to drogie wydawnictwo dlatego zdecydowaliśmy się na także taką formę sprzedaży.  

Sklep Polskiego Radia jest naszym oknem na świat. To tu widać najlepiej, co robimy i jakie mamy ambicje. To, co przed nami to budowa strony internetowej, która będzie miejscem, w którym miłośnicy płyt znajdą coś więcej niż ofertę handlową. Polskie Radio to miejsce tętniące muzyką i mamy na pokładzie najlepszych dziennikarzy muzycznych. Grzech nie skorzystać.  

Patrząc na katalog Agencji, można odnieść wrażenie, że jazz zajmuje miejsce szczególne. Dlaczego właśnie ten gatunek jest tak ważny dla Polskiego Radia?

Jest ważny, bo polscy jazzmani to światowa czołówka. Poza tym, jak wspomniałem wcześniej, wielcy pozostawili tu dużo nagrań, ale nie znaczy to że myślimy tylko o archiwach. Zapraszamy do współpracy również młodych artystów, jak Aga Derlak, Oga Błachno, Patrycja Zarychta, Monika Borzym. Niebawem pod naszymi skrzydłami pojawią się kolejni artyści, ale to na razie tajemnica. Z całą pewnością jazz jest żywy w Polsce. Mamy ogromną liczbę festiwali, mnóstwo wspaniałych muzyków i bardzo utalentowana młodzież. To dla nich reaktywowaliśmy legendarne Studio Jazzowe Polskiego Radia. Niebawem, bo 24.07 koncert tej formacji z absolutną czołówka polskiego jazzu w składzie - Maciej Obara, Maniucha Bikont, Tomasz Dąbrowski, Marta Warelis, Marek Pospieszalski, Dominik Wania zagrają pod kierownictwem Ole Mortena Vågana w studiu Lutosławskiego. Bilety jeszcze są!  Moda na jazz chyba rośnie, więc siłą rzeczy sięgają po tę muzykę także młodzi. Widać to na koncertach. Sam jazz też się zmienia, ma wiele odmian. Może zaskakiwać i ale może też umilać czas. To cieszy, bo to ambitna muzyka a takiej powinno być jak najwięcej.

Czy Polskie Radio ma jeszcze archiwalne nagrania, które mogą wywołać podobne emocje jak odnalezione sesje Tomasza Stańki?

Mamy i są to nagrania, które odbiją się echem nie tylko u nas. Pracujemy nad tym by było to wydawnictwo o zasięgu europejskim. Na razie mogę tylko tyle zdradzić. Wkrótce ukaże się też album z niepublikowanymi wcześniej nagraniami zmarłego niedawno Stanisława Soyki i Tomasza Stańki. Nikt albo prawie nikt nie wiedział o tym spotkaniu. Stanko jest już wielki, a Soyka jest jeszcze przed eksplozją swojej popularności, ale jest już dojrzałym jazzowym muzykiem, z bagażem muzyki improwizowanej. Co więcej, w jego partiach odnajdujemy tu akordy z których potem powstały wielkie przeboje, więc można powiedzieć że to jest moment w którym rodził się Soyka jakiego wszyscy znamy.

Czy są gatunki muzyczne lub artyści, których katalogi chcielibyście szczególnie przywrócić publiczności w najbliższych latach?

Podobno wraca moda na gitary – tak mówi Krzysztof Zalewski (uśmiech), więc z pewnością będziemy szukać ciekawych, rockowych nagrań. Do zaopiekowania jest też blues, wspomniany Dżem i Martyna Jakubowicz - to zapowiedź takich poszukiwań. Ale chcemy też wrócić do nagrań wybitnych polskich piosenkarek i piosenkarzy lat 80. Tych nagrań jest sporo musimy tylko wspólnie z artystami wybrać je i przygotować w atrakcyjnej formie. Wierzę, że uda się nam Państwa zaskoczyć. 

Rozmawiał: Grzegorz Zasępa

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki