Konkurs o Bursztynowego Słowika będzie jedną z największych atrakcji drugiego dnia Top of the Top Sopot Festival 2026. O zwycięstwo zawalczą Ania Karwan, Oceana, Jeremi Sikorski, Jovi, Kuba i Kuba, Kasia Sienkiewicz, Natalia Muianga oraz EMO i Sarsa.
Ostateczny werdykt będzie należał do publiczności. A to oznacza, że sam świetny wokal może nie wystarczyć. W takim konkursie równie ważne są emocje, chwytliwa piosenka, sceniczna charyzma i przede wszystkim umiejętność poderwania widzów do głosowania. Kto przed wejściem na scenę ma najlepsze karty?
Kasia Sienkiewicz może być faworytką publiczności
Kasia Sienkiewicz ma coś, czego może jej pozazdrościć część konkurentów – ogromną rozpoznawalność. Przez lata wraz z bratem Jackiem tworzyła Kwiat Jabłoni, który błyskawicznie zdobył wielką popularność i wierną publiczność. Teraz wokalistka buduje własną muzyczną drogę. Sopocki występ może stać się jednym z najważniejszych momentów tego etapu kariery.
Jej przewaga jest oczywista. Widzowie świetnie znają jej twarz i głos, ale jednocześnie Kasia Sienkiewicz jako samodzielna artystka wciąż może wzbudzać ciekawość. Jeśli do tego dołoży mocną piosenkę i emocjonalny występ, będzie bardzo trudna do pokonania.
Oceana już raz oczarowała Sopot. Historia może się powtórzyć?
Oceana ma w ręku wyjątkowo mocną kartę – nostalgię. Jej "Endless Summer" przed laty rozbrzmiewało niemal wszędzie jako oficjalna piosenka Euro 2012. Jeszcze wcześniej artystka zdążyła zapisać się w historii Sopotu. W 2009 roku wystąpiła w Operze Leśnej z utworem "Cry Cry" i zdobyła Słowika Publiczności. Teraz wraca więc na scenę, która już raz przyniosła jej szczęście. Jeżeli podczas transmisji widzowie przypomną sobie tamte emocje, może zrobić się naprawdę ciekawie. W głosowaniach publiczności sentyment potrafi ważyć więcej niż najbardziej perfekcyjna technicznie interpretacja.
Sarsa może pociągnąć EMO prosto na podium
EMO wystąpi razem z Sarsą i właśnie obecność popularnej wokalistki może okazać się dla projektu ogromnym atutem. Sarsa od lat funkcjonuje w polskim mainstreamie, a jej nazwisko bez problemu rozpoznają widzowie, którzy być może wcześniej nie słyszeli muzyki EMO. Nie oznacza to jednak automatycznego sukcesu. Duet będzie musiał udowodnić na scenie, że nie chodzi wyłącznie o zestawienie dwóch nazwisk. Jeśli piosenka dobrze zabrzmi na żywo, EMO i Sarsa mogą znaleźć się bardzo wysoko.
Ania Karwan wie, jak walczyć o uwagę widzów
Ania Karwan na wielkiej scenie nie znalazła się przypadkiem. Widzowie dobrze pamiętają ją z "The Voice of Poland", a od tamtego czasu artystka konsekwentnie rozwija solową karierę. Jej ogromną przewagą jest doświadczenie. Karwan potrafi śpiewać na żywo, dobrze czuje się przed kamerami i wie, jak w krótkim czasie zbudować emocje. Tyle że w głosowaniu publiczności nie zawsze wygrywa najlepszy głos. Wokalistka będzie potrzebowała również momentu, który sprawi, że widzowie sięgną po telefony właśnie dla niej.
Jeremi Sikorski może zmobilizować młodych
Jeremi Sikorski może być kandydatem, którego łatwo nie docenić. W 2026 roku znalazł się w finale polskich preselekcji do Eurowizji, a jego nazwisko coraz częściej pojawia się przy dużych muzycznych wydarzeniach.
Ma też własną grupę odbiorców, szczególnie wśród młodszej publiczności. Jeśli jego fani ruszą do głosowania, może sprawić sporą niespodziankę.
Sopocki konkurs nieraz pokazywał, że nazwisko, które przed występem nie jest wymieniane jako główny faworyt, po kilku minutach na scenie może nagle znaleźć się w centrum uwagi.
Natalia Muianga może skraść całe show
Natalia Muianga może nie mieć jeszcze rozpoznawalności Oceany czy Kasi Sienkiewicz, ale ma za to atut, którego nie da się zignorować – potężny głos. Widzowie mogli wcześniej oglądać ją m.in. w "Mam talent!" oraz "Twoja Twarz Brzmi Znajomo". W 2026 roku wokalistka promuje nowy autorski materiał. Jeżeli konkurs miałby mieć swojego czarnego konia, właśnie na nią zwrócilibyśmy szczególną uwagę. Jeden fenomenalny występ na żywo może wystarczyć, by zupełnie zmienić układ sił.
Kuba i Kuba mogą wygrać coś więcej niż statuetkę
Dla duetu Kuba i Kuba sam występ przed wielką telewizyjną publicznością może być przełomem. Muzycy zaczynali jeszcze jako licealni koledzy, eksperymentowali z brzmieniem lo-fi, a później zaczęli trafiać do coraz szerszego grona słuchaczy. W 2026 roku znaleźli się również wśród artystów Fryderyk Festiwalu. Sopot może sprawić, że ich nazwę poznają także ci, którzy do tej pory nie mieli z ich twórczością żadnego kontaktu. Czy wystarczy to do zwycięstwa? Konkurencja jest bardzo silna. Ale przy głosowaniu widzów niespodzianki są zawsze możliwe.
Jovi może zaskoczyć wszystkich
Jovi wchodzi do konkursu bez takiej rozpoznawalności, jaką mają największe nazwiska stawki. I paradoksalnie właśnie to może stać się jej atutem. W 2026 roku artystka wydała singiel "WARSZAWA", zapowiadający debiutancki album, a w Sopocie zaprezentuje utwór "Size Plus". Widzowie nie mają wobec niej wielkich oczekiwań. Jeśli więc na scenie wydarzy się coś wyjątkowego, może pojawić się bardzo korzystny dla młodego wykonawcy efekt: "Kim ona jest?". W konkursach transmitowanych na żywo taki moment potrafi zdziałać cuda.
Tyle teoria. W praktyce wszystko rozstrzygnie się 25 sierpnia na scenie Opery Leśnej. Kasia Sienkiewicz ma ogromny kapitał sympatii, Oceana może uruchomić nostalgię, Sarsa przyciąga rozpoznawalnością, a Ania Karwan doświadczeniem i głosem. Młodsi rywale mają natomiast największą szansę na efekt zaskoczenia. Wystarczy kilka minut, jeden wielki refren i moment, o którym widzowie będą mówić jeszcze po zakończeniu koncertu. Wtedy wszystkie przedfestiwalowe typowania mogą przestać mieć jakiekolwiek znaczenie.