Wigilijny stół Karola Okrasy zaskakuje oryginalnością! Strudel z karpia to dopiero początek niespodzianek

2025-12-23 13:00

Na co dzień znany kucharz Karol Okrasa uwielbia eksperymenty na talerzu, namawia też do nich i widzów. Czy jego wigilijny stół również zaskakuje niekonwencjonalnymi smakami? Czym w tym wyjątkowym czasie pachnie jego dom? O jakich świątecznych zwyczajach nigdy się w nim nie zapomina?

Platter by Karol Okrasa: ceny, menu

i

Autor: AKPA Platter by Karol Okrasa: ceny, menu

- Gotuje pan z widzami programu „Okrasa łamie przepisy” już od ponad 10 lat, pozwalając nam wiele dowiedzieć się na temat naszej własnej kulinarnej przeszłości i zasobów. Jak pan ocenia w tym zakresie wiedzę Polaków?

- To już ponad 20 lat wspólnego gotowania z widzami na szklanym ekranie i w internecie. Przez ten czas świat dookoła nas przekroczył otwarte okno czasoprzestrzeni. Znaleźliśmy się w sekundę w innej rzeczywistości. Rzeczywistości, do której nie możemy ciągle dorównać mentalnie. To ciągła gonitwa ku rozwojowi. Kulinarny świat przez ostanie lata zaskakiwał nas równie spontanicznie, co dynamicznie. Musimy mieć świadomość, że tak dzieje się od wieków i to zupełnie normalny efekt ewolucji. Człowiek próbuje nieustannie się dostosować, ułożyć. Każdy z nas, pomimo ciągłych zmian, dąży jednak do emocjonalnego poziomu harmonii. Emocjonalnego balansu, który gwarantuje przyjemność. Naszą ludzką domeną jest to, że chcielibyśmy czuć się wyjątkowo i po prostu dobrze. Jedzenie daje nam tę możliwość, dar bycia szczęśliwymi w danej chwili. I to nie zmieniło się. Emocje, jakie daje nam wspólne biesiadowanie przy strawie są w nas atawistyczne i bardzo prawdziwe. Nasza świadomość porównana do czasów minionych jest inna i dopasowana do realiów życia tu i teraz. Ciągle chcemy jeść zdrowo, zwracamy uwagę na produkty, wiemy już jak gotować, ale czy nasze babcie tego nie robiły? Na miarę swoich czasów starały się wykorzystać potencjał, by było wyjątkowo lub po prostu dobrze. Wiedza jest stymulowana przez jej dostęp i postęp jednocześnie. To zupełnie inny i nowy świat. Jednak, co jest pocieszające to to, że nie tracimy w tym wszystkim tęsknoty za przyjemnością jedzenia. Posiłek kojarzy nam się z wyjątkowymi chwilami, choćby to była przerwa w ciężkiej pracy. Posiłek to rodzinne spotkania, unikalne slajdy z codziennego życia. To zawsze małe święto codzienności.

- Czy są jakieś zapomniane polskie bożonarodzeniowe receptury, które, pana zdaniem, warto przywrócić na nasze stoły?

- W tym miejscu chciałbym przywołać potrawy z mojego ukochanego Podlasia. Pewne damy z małej wioski Skroblaki przypomniały mi ostatnio o doskonałym kisielu z owsa. Fermentowany specjał pięknie oddaje charakter bogatej w nieoczywiste smaki kuchni polskiej. Kolejna grupa potraw, jakie winny zagościć ponownie na naszym świątecznym stole, to zupy rybne, które kiedyś spotykano niemalże obowiązkowo. Ulubioną jednak i zapomnianą potrawą byłaby zupa brzadowa z Kociewia, której jestem fanem od ponad 15 lat.

- W kuchni znany jest pan z zamiłowania do przełamywania tradycji nowoczesnością. Czego na świątecznym stole jest u pana więcej: tradycji czy eksperymentu?

- To zawsze jest trudne do określenia. Z jednej strony to kwestia naszych przyzwyczajeń i przekazywanych obyczajów. Wystarczy przywieźć wspomnianą powyżej zupę z drugiego końca Polski i mamy coś zupełnie nowego, czego nie znaliśmy. Przywożę więc na mój wigilijny i świąteczny stół smaczki z podróży i za to jestem odpowiedzialny. Moja mama, żona i siostry dbają o harmonię i balans, by nasze wspomnienia z dzieciństwa były jak najbardziej wyraźne. Dostarczają tym samym klasyki kulinarne jakie znamy, by tradycji stało się zadość.

Tak wygląda Wigilia u Gessler, Klimy i Morana. Oto, co wyjawili

- Czy pana stół świąteczny bardzo różni się od tego, który pamięta pan z dzieciństwa? Są jakieś przepisy przekazywane z pokolenia na pokolenie, które pozostają obowiązkowe?

- Tak, jak już wspomniałem, nasz stół zawsze ubogacają nowinki z podróży. Staram się również, by zagościły interpretacje klasycznych przepisów jak choćby strudel z karpia z kiszoną kapustą lub karp duszony w kapuście z grzybami. Ostatnio pokochaliśmy też zupę grzybową na zakwasie z kapusty z lanymi kluseczkami. Dominuje jednak klasyka, bo każdy z nas ją kocha.

- Kto w pana kuchni rządzi w święta? Dopuszcza pan także innych domowników? A może robi pan sobie w święta przerwę od gotowania?

- Wigilia i kolejne dni Świąt Bożego Narodzenia to czas wspólnego świętowania. Dlatego razem się przygotowujemy do tego wyjątkowego momentu. Uwielbiam, gdy w kuchni dużo się dzieje, kiedy jest dużo uśmiechu i radochy z tego bardzo ważnego dla mnie czasu. Dokazujemy sobie doprawiając na swój smak potrawy i to też element, który kocham. W naszym domu o całość dba żona, jednakże kuchnia to moje małe księstwo niezależne od królowej.

- Bez czego nie wyobraża pan sobie świąt? Czego na pewno nie może zabraknąć?

- Pierogów, jakie robią moje ciocie według receptury babci. Barszczu czerwonego mojej mamy. Uśmiechu mojej żony i córeczki oraz ich pierniczków. Sałatki jarzynowej siostry Ani i szuby od Oli, słodkości od Bliźniaczek i wielu innych ważnych dla mnie Osób.

- Czego życzy pan czytelnikom Super Express TV z okazji Bożego Narodzenia?

- Przede wszystkim tego, byśmy w przyszłym roku znowu wszyscy spotkali się przy wigilijnym stole.

Sonda
Jak spędzisz tegoroczną Wigilię?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki