Kiedy po emisji wizytówki pytamy go o samopoczucie, mówi, że już lepiej. Kamery trochę go peszyły - przyznaje to bez owijania w bawełnę. Ale widać, że to nie słabość. To po prostu skromność, którą coraz rzadziej się spotyka.
Rolnik i naczelnik w jednym. Wiktor szuka miłości w "Rolnik szuka żony"
Wiktor prowadzi gospodarstwo razem z rodzicami. Hodują bydło i owce, a on podchodzi do zwierząt z prawdziwym sercem - tak mówią bliscy. Do tego jest naczelnikiem straży pożarnej. Jak łączy jedno z drugim?
W wolnym czasie. Staram się po pracy na gospodarstwie coś podziałać.
- mówi w rozmowie z "Super Expressem".
Kiedy wysłał zgłoszenie do "Rolnik szuka żony", część kolegów strażaków już wiedziała - bo to oni trochę go do tego namówili. Reszta dowiedziała się, gdy znalazł się w ósemce uczestników. Reakcja? Zdziwienie.
Nie spodziewali się, że ja tak przed kamerami i wszystko.
Wiktor liczy na znalezienie prawdziwej miłości
Wiktor nie ma wygórowanych oczekiwań, ale ma jasność co do tego, co dla niego ważne.
Uśmiechnięta na pewno. Z poczuciem humoru i żeby mnie trochę wspierała w tej codzienności.
Jeśli chodzi o gospodarstwo - nie oczekuje, że partnerka będzie przy nim pracować.
Mogłaby mieć swoje zajęcie, swoją pracę
- mówi nam Wiktor.
To ważne zdanie. Wiktor nie szuka rąk do pracy. Szuka drugiej połówki. Marzy też o dzieciach.
Dla Wiktora w związku liczą się szczerość, komunikacja, zaufanie i wspólne spędzanie czasu. Słuchając go, trudno w to wątpić - to nie są słowa rzucone pod publiczkę. Nie lubi przesadnego makijażu ani dużych tatuaży, nie zaakceptowałby palenia. Ale nie jest zamknięty - nie przekreśliłby kobiety, tylko dlatego, że ma dziecko.