Na zdjęciach publikowanych przez Klaudię Halejcio i Oskara Wojciechowskiego trudno dostrzec jakiekolwiek problemy. Luksusowy dom, rodzinne chwile i zawodowe sukcesy tworzą obraz życia, którego wielu może im pozazdrościć. Ostatnie dni pokazały jednak, że rzeczywistość bywa znacznie bardziej skomplikowana. Partner aktorki niespodziewanie trafił do szpitala i usłyszał diagnozę, która skłoniła go do szczerego wyznania.
Polecamy: Klaudia Halejcio jest już po ślubie?! Zmieniła nazwisko, a w sieci nadal odlicza do "wielkiego dnia"
Oskar Wojciechowski trafił do szpitala
Nic nie zapowiadało, że ta noc zakończy się wizytą w szpitalu. Jak relacjonował Oskar Wojciechowski w mediach społecznościowych, obudził się, by zająć się dzieckiem. Chwilę później pojawiły się niepokojące objawy związane z pracą serca. Badania wykonane w szpitalu wykazały migotanie przedsionków. Dla 34-latka diagnoza była ogromnym zaskoczeniem.
Migotanie przedsionków. Potwierdzone na EKG. Coś, co kojarzyłem z ludźmi dużo starszymi ode mnie. Mam 34 lata
- napisał Oskar Wojciechowski na Instagramie.
Polecamy: Halejcio wsiada do Lamborghini za 3 miliony, ale to co zrobił mąż to prawdziwe widowisko!
Przedsiębiorca przyznał, że dopiero pobyt w szpitalnym łóżku pozwolił mu zatrzymać się i spojrzeć na własne życie z dystansu.
Ukochany Klaudii Halejcio lekceważył znaki ostrzegawcze
W swoim wpisie Oskar Wojciechowski otwarcie przyznał, że nie był to pierwszy moment, gdy jego organizm dawał znać, że potrzebuje odpoczynku. Wcześniejsze badania wskazywały na przeciążenie, jednak obowiązki okazywały się ważniejsze.
Wyniki mówiły jasno: organizm pracuje na rezerwie. I co zrobiłem? Schowałem wyniki do szuflady i wróciłem do roboty
- wyznał.
Jak podkreślił, przez lata był przekonany, że wytrwałość i determinacja pozwolą mu kontrolować każdą sferę życia. Dopiero problemy zdrowotne uświadomiły mu, że wszystko ma swoje granice.
Klaudia Halejcio także zabrała głos. "Widzicie efekt, ja widzę cenę"
Głos zabrała również Klaudia Halejcio. Aktorka nie skupiła się jednak wyłącznie na samym pobycie partnera w szpitalu. Zwróciła uwagę na coś, o czym - jej zdaniem - często zapominają obserwatorzy mediów społecznościowych.
Nikt nie widzi tego, co ja widzę. Nie widzicie nocy, w których nie śpi, nie widzicie telefonów, które nie milkną. Nie widzicie miny, kiedy mówi ‘wszystko dobrze’, a nic nie jest dobrze. Widzicie efekt. Ja widzę cenę. Codziennie. Więc zanim napiszecie kolejny komentarz, że to takie proste i fajne życie, zastanówcie się, czy chcielibyście zamienić się z nami, choć na jeden dzień. Nie na ten z Instagrama. Ten prawdziwy
- napisała Halejcio na InstaStory.
W emocjonalnym wpisie opisała codzienność, której nie pokazują zdjęcia publikowane w internecie - nieprzespane noce, nieustanny stres i odpowiedzialność związaną z prowadzeniem biznesu. Dla partnera aktorki pobyt w szpitalu stał się przypomnieniem, że nawet najbardziej ambitne plany zawodowe nie powinny przesłaniać tego, co najważniejsze. Jak sam przyznał, są rachunki, których nie da się uregulować pieniędzmi - a zdrowie należy właśnie do nich.