Holandia stanęła na wysokości zadania i prywatnie zebrała dla Ukrainy 106 milionów euro. Zrobiła to ramach organizacji Giro555. Kiedy straszna katastrofa dotyka ich, ale również sąsiadów uaktywnia się 11 współpracujących organizacji pomocowych. Łączą siły pod nazwą właśnie Giro555. Angażują do tego holenderskie telewizje, radia, media i zapraszają cały kraj do przyłączenia się. Razem podejmują działania na rzecz pomocy w nagłych wypadkach. Po raz pierwszy Holandia przeprowadziła Akcję Narodową w 1984 r. z powodu głodu w Afryce. Do tej pory odbyło się 45 takich pomocy. W sumie Holendrzy zebrali ponad 860 mln euro.
Do tego działania przyłączył się również Kris Florek, znany Polak z Holandii, aktywnie działający w Niderlandach i w Polsce. Przedsiębiorca i couch biznesowy wykorzystał swoją popularność w szczytnym celu. Sam zebrał w ramach Giro555 340 tysięcy euro, które już w towarze trafiło do Ukrainy. Potem zorganizował następną akcję i znowu zebrał kilka tysięcy euro. Nabył towar i sam pojechał na Ukrainę zawieźć wszystko potrzebującym. W zakupach Krisowi dzielnie pomagał syn, Mayson, który oddał większość swoich zabawek dla dzieci z Ukrainy. Dary przekazano dla Rostyslava Cherniego, lokalnego mieszkańca Lwowa, który przewozi artykuły medyczne i spożywcze dalej na wschód kraju. W drodze powrotnej udało się zabrać do Warszawy siedem kotów z tamtejszego schroniska. Miejsca te są obłożone i brakuje im również żywotności, bo kotów i psów przewożonych są z Kijowa i innych miast jest naprawdę wiele. Lwów musi sobie radzić z ogromnym napływem uchodźców, ale i porzuconymi zwierzętami. Kotki po 8 godzinach podróży trafiły do tymczasowych domów w Warszawie i czekają na adopcje.
W akcję pomocy Ukraińcom czynnie zaangażowały się również Aldona Wleklak i Anna Kobylarz, które znosząc trudy podróży i zagrożenia bombardowań pomagały przy transporcie medykamentów i jedzenia dla potrzebujących. Aldona, która jest wielką miłośniczką kotów czuwała, by czworonogi miały komfortową podróż.