Wysocki szczerze o małżeństwie i dziecku. Nie wszyscy powiedzieliby to głośno
Wielu artystów podkreśla, że przy intensywnej karierze trudno znaleźć odpowiednią przestrzeń na życie prywatne. Wojciech Wysocki również doskonale zna ten problem. Przez lata pracy zawodowej musiał dzielić swój czas między kolejne projekty, próby i plan zdjęciowy a obowiązki domowe. W rozmowie przyznał, że kluczowe znaczenie miało wsparcie najbliższych. Bez wyrozumiałości rodziny trudno byłoby mu pogodzić wszystkie zobowiązania.
Trzeba mieć wyrozumiałą rodzinę. Przede wszystkim. W tej chwili aż tak strasznie dużo nie pracuję, ale kiedy rodziła się moja ukochana Rozalka, moja córeczka, byłem bardzo zajęty - powiedział Wysocki w rozmowie z "Super Expressem".
Wojciech Wysocki odsłonił rodzinne kulisy. Żona miała na głowie większość obowiązków
Aktor nie ukrywa, że w przeszłości jego kalendarz był wyjątkowo napięty. Szczególnie intensywny okres przypadł na czas narodzin jego córki Rozalki. Właśnie wtedy Wysocki miał mnóstwo zawodowych obowiązków, a praca pochłaniała dużą część jego dnia. Jak przyznał, w takich okolicznościach ogromną rolę odgrywała jego żona Asia, która przejęła na siebie większość codziennych obowiązków związanych z opieką nad dzieckiem.
Kiedy słyszę, że ojcowie nie dosypiają, to muszę powiedzieć, że ja spałem! Mam mocny sen, więc nawet kiedy dziecko się odzywało i krzyczało, jakoś dosypiałem. Tym bardziej że rano miałem plan zdjęciowy albo próbę. Wszystko było wtedy na głowie mojej żony Asi. Trzeba mieć wyrozumiałą rodzinę, żeby to wszystko pogodzić - wyznał Wojciech w rozmowie.
Wysocki z humorem wspomina również noce z małym dzieckiem. Choć wielu świeżo upieczonych ojców narzeka na brak snu, on miał pod tym względem wyjątkowo dobrze. Jak sam przyznał, jest człowiekiem o bardzo mocnym śnie. Nawet gdy córka budziła się i płakała, potrafił dalej odpoczywać. Nie zmieniało to jednak faktu, że jego żona musiała wówczas radzić sobie z nocnymi pobudkami, zwłaszcza że aktor rano często miał już zaplanowane zdjęcia lub próby.
Wysocki rozprawił się z aktorskimi deklaracjami. "To taki banał"
W rozmowie z "Super Expressem" podkreślił, że pogodzenie kariery z rodziną wymaga przede wszystkim cierpliwości i zrozumienia ze strony najbliższych. Nie ukrywa też, że nie do końca przekonują go popularne deklaracje artystów o całkowitym poświęceniu się życiu domowemu. Jego zdaniem takie słowa bywają czasem wypowiadane w sytuacji, gdy aktor po prostu nie otrzymuje nowych propozycji zawodowych.
Wysocki nie twierdzi, że rodzina nie jest dla niego ważna. Wręcz przeciwnie, jednak otwarcie przyznaje, że praca stanowi istotną część jego życia i osobowości. Oczywiście można na pewien czas odsunąć zawodowe sprawy na bok, ale całkowita rezygnacja z aktywności zawodowej nie byłaby dla niego dobrym rozwiązaniem.
Aktor uważa, że gdyby zupełnie zrezygnował z pracy i skupił się wyłącznie na rodzinie, niekoniecznie wyszłoby to wszystkim na dobre. Jak szczerze zaznaczył, bez zawodowych wyzwań nie czułby się dobrze, a jego samopoczucie mogłoby odbić się również na najbliższych.
Aktorzy często mówią: "Teraz postanowiłem poświęcić się rodzinie". Może są takie przypadki, ale często aktor mówi tak wtedy, kiedy nie ma propozycji. To taki banał, wszyscy to powtarzają. Oczywiście można poświęcić się rodzinie na miesiąc, dwa czy rok, ale ja bez pracy nie funkcjonowałbym dobrze. Byłbym o wiele gorszym mężem i ojcem, gdybym właśnie całkowicie poświęcił się rodzinie - powiedział Julicie Buczek z "Super Expressu" Wysocki.