Spis treści
Shigemi Yoshida zachwycił się polskim dworcem kolejowym
Całe przedsięwzięcie ma swój początek w 1983 roku, kiedy to jeden z dyrektorów japońskiego przedsiębiorstwa Memorido, Shigemi Yoshida, jechał pociągiem i czytał czasopismo o tematyce kolejowej. W tym wydaniu natrafił na fotografię przedstawiającą Dworzec Główny w Gdańsku.
Polski zabytek oczarował biznesmena swoją formą. Zdaniem Yoshidy ceglany gmach z wyróżniającą się wieżą stanowiłby doskonały wzór na okazały pałac ślubów. Przedsiębiorstwo Japończyka specjalizowało się właśnie w tej branży i akurat planowało wzniesienie nowej siedziby tego typu.
W celu dokładnego odwzorowania gdańskiej stacji w podróż do Polski udał się malarz Kazuyuki Oyama. Ponieważ w realiach PRL robienie zdjęć infrastrukturze kolejowej wiązało się z problemami, twórca opierał się na własnych rysunkach oraz publikacjach książkowych. Zgromadzona dokumentacja posłużyła następnie architektowi Hiro Shirakawie do wykreowania planów nowej inwestycji.
Imari Stations Bell w Japonii to pałac ślubów wzorowany na Gdańsku
Obiekt o nazwie Imari Stations Bell zaczął działać w 1984 roku na terenie japońskiego miasta Imari, zlokalizowanego na wyspie Kiusiu w prefekturze Saga. Mimo że fasada do złudzenia przypomina dworzec, w jego sąsiedztwie na próżno szukać torowiska, a żadne składy pasażerskie nigdy tam nie dojeżdżają.
Od samego otwarcia gmach służy nowożeńcom jako dom weselny, w którym odbywają się uroczystości zaślubin i huczne przyjęcia. Konstrukcja błyskawicznie zyskała status lokalnej atrakcji, a społeczność Imari ma pełną świadomość polskiego rodowodu tej architektury.
Japońska budowla nie stanowi jednak idealnego odwzorowania w skali jeden do jednego. Twórcy zmodyfikowali nieco oryginalne proporcje i zaadaptowali pomieszczenia do potrzeb weselnych, lecz mimo tych zmian podobieństwo do gdańskiego zabytku uderza od pierwszego wejrzenia.
Dworzec Główny w Gdańsku to historyczna wizytówka miasta
Oryginalny budynek z Pomorza pamięta jeszcze przełom XIX i XX stulecia. Prace nad Dworcem Głównym w Gdańsku trwały od 1894 do 1900 roku, a całość utrzymano w stylistyce gdańskiego renesansu. Dzięki strzelistej wieży, murom z czerwonej cegły i licznym detalom architektonicznym stacja błyskawicznie awansowała do rangi symbolu miasta.
Zabytkowy obiekt przetrwał trudną historię ubiegłego stulecia, w tym poważne zniszczenia z końcowego okresu II wojny światowej. Po powojennej rekonstrukcji stacja znów zaczęła przyjmować pasażerów. Choć w późniejszych latach rozważano całkowitą rozbiórkę gmachu na rzecz nowoczesnej konstrukcji, plany te ostatecznie porzucono. Obecnie budynek stanowi perłę polskiej architektury kolejowej i codziennie obsługuje tysiące osób odwiedzających Gdańsk.
8 tysięcy kilometrów dystansu i uderzające podobieństwo
Pomimo uderzającego podobieństwa obu tych gmachów, znajdują się one na dwóch różnych końcach globu. Dystans dzielący Gdańsk i japońskie Imari przekracza w linii prostej 8 tysięcy kilometrów. Aby pokonać tę trasę, podróżni muszą liczyć się z kilkoma przesiadkami oraz wyprawą trwającą od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu godzin.
Ogromny dystans geograficzny powoduje, że weselny obiekt z Japonii jest jednym z najbardziej niezwykłych dowodów na obecność polskich motywów architektonicznych w najodleglejszych zakątkach Ziemi.
Nie tylko Gdańsk. Inna polska budowla ma swoją kopię w Brazylii
Dworzec z Gdańska to niejedyny polski obiekt, który zainspirował budowniczych na innych kontynentach. Równie intrygującą historię ma brama wjazdowa do portu w Szczecinie, której wygląd posłużył za wzór przy wznoszeniu bliźniaczej konstrukcji w brazylijskiej miejscowości Pomerode.
Tego typu przypadki udowadniają, że rodzima architektura budzi podziw także poza granicami naszego państwa. Zdarza się, że unikalny kształt polskich zabytków zyskuje drugą młodość tysiące kilometrów od domu. W rezultacie namiastkę naszego kraju można niespodziewanie odkryć w najbardziej egzotycznych regionach świata.
