91-letni Leonard z Niemiec zapukał do wiceministra Marcina Bosackiego. Chciał zobaczyć dom

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki opisał w sieci historię, która mu się przydarzyła. Otóż do drzwi jego domu zapukał starszy pan, okazało się, że przyjechał z Niemiec. - (..) Gdy był dzieckiem, był tu „okupantem”. I mieszkał w moim obecnym domu. Ale po kolei - zaczął wpis w sieci polityk.

91-letni Leonard z Niemiec przyszedł do wiceministra Marcina Bosackiego. Chciał zobaczyć dom
Autor: X/Marcin Bosacki/ X (Twitter)

Niebywałe, kto odwiedził wiceministra MSZ

Niecodzienna sytuacja przydarzyła się politykowi Koalicji Obywatelskiej, wiceministrowi MSZ Marcinowi Bosackiemu. Do jego domu pod Poznaniem przyszedł nieznajomy starszy pan. Jak się okazało był to 91-letni pan Leonard, który jest Niemcem. Polityk opisał, że człowiek ten przybył wraz ze swoim synem, w pewnym celu. Okazało się, że wiele lat temu mieszkał w tym domu: 

- Gdy był dzieckiem, był tu „okupantem”. I mieszkał w moim obecnym domu. Ale po kolei. Gdy moja rodzina w latach 70. kupiła ten dom, poprzedni właściciele przekazali, że ich przodkowie zbudowali go w 1895 roku i od tego czasu tu mieszkali. Z jedną, ważną przerwą na lata 1939-1945. Pod koniec 1939 roku, jak wielu Polaków z tych terenów, zostali przez Niemców przesiedleni na Zamojszczyznę, wrócili w marcu 1945 - wyjaśnił Bosacki.

Jak przyznał, dopiero teraz dowiedział się od pana Leonarda, że w 1941 roku rodzice staruszka z szóstką dzieci zostali do tego domu pod Poznaniem przesiedleni z Łotwy i go zajęli, potem los rzucił ich w stronę Niemiec:

(...) byli Baltendeutchami. Hitlerowskie Niemcy chciały Wielkopolskę skolonizować. Pod koniec stycznia 1945 uciekli przed nadchodzącą Armią Czerwoną i LWP. Jego ojciec ledwo przeżył - podczas podróży furmanką do zachodnich Niemiec złamał biodro. Prawowici właściciele wrócili w marcu z Zamojszczyzny. 

Bosacki przyznał, że zaprosił gości z Niemiec na kawę, porozmawiał z nimi, a 91-latek obejrzał ogród i zmieniony dom, w którym mieszkał ponad 3 lata w dzieciństwie i który opuścił jako 10-latek: - Pokazywał gdzie spał on (tu jest dziś kuchnia), gdzie jego siostry, a gdzie polski parobek Feliks (tu jest łazienka). Miał łzy w oczach - opisał spotkanie polityk. Przy okazji wspomniał staruszkowi i jego synowi, że w gdy w Ukrainie wybuchła pełnoskalowa wojna, to właśnie w tym domu schronienie znaleźli Ukraińcy i mieszkali tam przez kilka miesięcy. - Pożegnaliśmy się przyjaźnie. Wymieniłem z jego synem numery. Historia… - podsumował poruszające spotkanie wiceszef MSZ. 

Bosacki nie mógł uwierzyć, w to co czytał! Ludzie mieli okrutne sugestie 

Niestety, okazuje się, że opisana historia wzbudziła lawinę paskudnych komentarzy. Bosacki odniósł się do nich w kolejnym wpisie na portalu X: 

- Autorom licznych komentarzy mówiących mi, że 91-latka, który ostatni raz chciał odwiedzić dom, w którym w czas wojny spędził 3 lata, miałem wyrzucić, zwyzywać lub poszczuć psami, odpowiadam krótko: żal mi Was. Sugestie, że normalnie rozmawiając ze staruszkiem - Niemcem, oddaję Wielkopolskę Niemcom, są niebywale absurdalne. Świadczą o mentalności kompleksiarzy ich autorów. Polska jest poważnym Państwem i wielkim narodem. Nie zasługuje na taką małość i nienawiść, jaką pokazujecie. Waszemu środowisku przydałaby się powtórna chrystianizacja. Wstydźcie się.

PROF. DUDEK ODPOWIADA NAWROCKIEMU! "CHCECIE POLEXITU NA RATY!"

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki