Agnieszka Gozdyra bezlitosna i ostra jak nigdy! Tym razem się nie powstrzymywała

Kontrowersyjne słowa Tuckera Carlsona o genezie II wojny światowej wywołały burzę w Polsce. Amerykański publicysta, uzasadniając napaść Niemiec na Polskę w 1939 roku, powołał się na argumenty o "niemieckich terytoriach", co spotkało się z natychmiastową i ostrą krytyką ze strony polskich polityków, dziennikarzy oraz instytucji państwowych. Dyskusja na temat historycznych rewizjonizmów rozgorzała na nowo, podkreślając znaczenie polityki historycznej i rzetelnego przedstawiania faktów.

Dziennikarka Agnieszka Gozdyra siedzi w studiu na żółto-niebieskiej kanapie. O reakcji na słowa Carlsona przeczytasz na SE.
Autor: AKPA
  • Amerykański publicysta zasugerował, że inwazja Niemiec na Polskę w 1939 roku była uzasadniona, ponieważ Niemcy zostały rzekomo "okrojone z należących do nich niemieckich terytoriów", ignorując historyczny kontekst i wcześniejsze rozbiory Polski.
  • Wypowiedzi Carlsona spotkały się z natychmiastowym i silnym potępieniem. Agnieszka Gozdyra nazwała go "błaznem" i "analfabetą", a liczni polscy politycy określili go mianem "idioty", "kłamcy", "szkodnika" i "cynicznego błazna", podkreślając jego ignorancję historyczną lub celowy rewizjonizm.
  • Na słowa Carlsona zareagowały także polskie władze i instytucje – charge d'affaires ambasady RP w Waszyngtonie wysłał do niego list, oskarżając go o bycie "apologetą Adolfa Hitlera", a Instytut Pamięci Narodowej opublikował szczegółowe oświadczenie historyczne, potępiając próby usprawiedliwiania agresji Hitlera i ostrzegając przed odwracaniem ról ofiary i agresora.

Wypowiedź amerykańskiego publicysty Tuckera Carlsona, wygłoszona w jego podkaście podczas rozmowy z byłym brytyjskim ministrem Jacobem Reesem-Moggiem, odbiła się szerokim echem w Polsce. Carlson sugerował, że napaść Hitlera na Polskę w 1939 roku była uzasadniona, ponieważ Niemcy zostały rzekomo okrojone z należących do nich "niemieckich terytoriów". Publicysta nie odniósł się do uwagi rozmówcy, że Prusy wcześniej brały udział w rozbiorach Polski, kontynuując swoją linię argumentacji.

- To były jego argumenty, a, nawiasem mówiąc, to była prawda - powiedział Carlson.

Dodał również, że Wielka Brytania nie powinna angażować się w wojnę, która, jego zdaniem, nie przyniosła temu krajowi żadnych korzyści, a wręcz doprowadziła do utraty imperium i suwerenności.

Ostra reakcja Agnieszki Gozdyry

Wypowiedzi Carlsona stały się głównym tematem wtorkowej "Debaty Gozdyry" w Polsat News. Prowadząca program, Agnieszka Gozdyra, nie kryła oburzenia, kierując pod adresem publicysty zdecydowane słowa.

- Panie Carlson, jest pan po prostu błaznem, analfabetą i powinien pan się zapaść pod ziemię ze wstydu i nie chcemy tu pana widzieć, bo po prostu obraził pan Polaków. Więc proszę iść po rozum do głowy, gdziekolwiek ten rozum jest - powiedziała Agnieszka Gozdyra.

Głosy polityków

W trakcie programu oraz w innych wypowiedziach, polscy politycy różnych opcji politycznych zgodnie potępili słowa Carlsona, określając je jako skandaliczne i szkodliwe.

- To właśnie on powinien być persona non grata w Polsce. Prawicowy konserwatysta, idiota, szkoda tylko, że mój rocznik, nieznający historii Polski - stwierdził Adam Luboński z Polski 2050.

Adrian Witczak z KO nazwał amerykańskiego publicystę "kłamcą", "szkodnikiem" i "piewcą Putina".

- Widzieliśmy wywiad z Putinem i wtedy zgadzał się, aby kłamstwa wybrzmiewały, nawet nie mrugnęło mu oko - powiedział.

Ambasador USA ostro skrytykował Tuckera Carlsona. Nie gryzł się w język!

Posłanka Mirosława Stachowiak-Różecka z Rozwoju Plus wyraziła przekonanie, że Carlson "nie zna historii", nazywając go "zwykłym cynicznym błaznem". Jej zdaniem, jego działania mają na celu jedynie zdobycie popularności.

- On ją [historię - przyp. red.] relatywizuje, żeby się przebić, żeby o nim mówiono, żeby sobie lajki zdobyć, żeby popularność zdobyć. Dramatyczna sytuacja - oceniła.

Polityczka podkreśliła również potrzebę konsekwentnej polityki historycznej prowadzonej przez państwo, aby zapobiegać podobnym incydentom.Sebastian Łukaszewicz z PiS przywołał słowa ambasadora USA Rose'a, nazywającego Carlsona "najbardziej niebezpiecznym demagogiem w Ameryce":

Stanowisko ambasady i IPN

Na kontrowersyjne słowa Carlsona zareagowały także polskie władze i instytucje. Charge d'affaires ambasady RP w Waszyngtonie, Bogdan Klich, skierował do publicysty list, w którym wyraził "oburzenie fałszywymi i głęboko niepokojącymi stwierdzeniami".

- Jako amerykański dziennikarz, który korzysta z demokratycznego prawa do wolności słowa, stał się Pan teraz apologetą Adolfa Hitlera. Czyniąc to, ucieka się Pan do kłamstw, całkowicie fałszując udokumentowane fakty historyczne - zarzucił Carlsonowi dyplomata.

Stanowisko w tej sprawie zajął również Instytut Pamięci Narodowej, który we wtorek opublikował szczegółowe wyjaśnienia historyczne:

- Fakty historyczne są jednoznaczne. Zanim Niemcy zaatakowały Polskę, dokonały już aneksji Austrii i rozbiły Czechosłowację. 23 sierpnia 1939 r. III Rzesza i Związek Sowiecki podpisały pakt Ribbentrop-Mołotow. Jego tajny protokół utorował drogę do podziału Polski pomiędzy dwa totalitarne mocarstwa. Kontekst historyczny ma znaczenie. Spory terytorialne, traktat wersalski ani przedwojenna dyplomacja nie mogą usprawiedliwiać wojny napastniczej Hitlera. Powtarzanie argumentów wykorzystywanych niegdyś przez niemiecką propagandę grozi odwróceniem ról - przedstawianiem agresora jako ofiary i obarczaniem ofiary odpowiedzialnością za napaść, której sama doświadczyła - oświadczono.

W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniała się Agnieszka Gozdyra:

Sonda
Jak oceniasz wypowiedź Tuckera Carlsona?
Biedrzycka Expressem | 7.10.2026

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI