Barbara Nowacka już jako nastolatka zaczęła pracować. W wieku zaledwie 12 lat pojawiła się w bardzo popularnym programie dla dzieci i młodzieży, kultowym "5-10-15". Nowacka trafiła tam przypadkiem, gdy w jej szkole pojawiła się ekipa telewizyjna i chciała przeprowadzić casting wśród uczniów, szukano dziecka, które potrafi się ładnie wysławiać. Szkolna polonistka wskazała na małą Basię: - Moja pani polonistka wytypowała mnie i kolegę. Poszliśmy do jednego programu, a potem nas zaproszono do castingu no i ten casting udało mi się wygrać. Kolejną wygraną w tym castingu była również znana państwu Justyna Pochanke, dziennikarka przez wiele lat. To był regularny casting, kilkaset osób czekało, próby: jedna, druga, trzecia i tak się znalazłam w programie - wspominała Barbara Nowacka, gdy gościła w "Dzień Dobry TVN".
Barbara Nowacka wspomina pracę na planie "5-10-15"
Obecna minister przyznała, że oprócz występowania w telewizji miała też okazję do spróbowania sowich się w modelingu. Wszystko dzięki koledze z "5-10-15" znanemu dziś fotografowi i celebrycie, Marcinowi Tyszce, z którym we wspomnianym programie dużo współpracowała. O epizodzie modelki w wykonaniu własnym i Marii Niklińskiej, także znanej z "5-10-15", Nowacka opowiadała tak:
- Byłyśmy modelkami Tyszki, tak... ponieważ Marcin musiał na kimś trenować. Ale jeszcze jedną rzecz powiem, Maria też się interesuje życiem społeczno-politycznym, kandydowała w wyborach, bardzo jej kibicowałam, więc to się wszystko przenikało. To jednak było takie angażowanie się w coś fajnego ciekawego, my żeśmy robili programy dla dzieci i młodzieży, ale tam było bardzo dużo innych rzeczy społecznych. Barbara Nowacka wspominała, że przygoda z programem "5-10-15" to nie była tylko przyjemność, ale w zasadzie praca.
- Właściwie każda sobota wyjęta na pracę, gdzie trzeba być przygotowanym, odpowiedzialnym, uśmiechniętym. Siedzieliśmy czasami 4- 5 godzin, czasami 8 nagrywając, w kółko powtarzając... więc oczywiście, że była to praca. Było to fajne, była super ekipa, my żeśmy się przez wiele lat kontaktowali, zresztą mamy cały czas ze sobą kontakt, z tymi wszystkimi osobami, które się przez program przewinęły. Ale jednak dla takiego 12-latka zamiast na zajęcia dodatkowe, zabawę z rówieśnikami, idziesz do pracy przygotowujesz się, no to jest po prostu praca - przyznała szczerze.
Szefowa MEN wprost o wyborze życiowej ścieżki
Nowacka przyznała, że występowanie przed kamerą pomogło jej później, już w dorosłym politycznym życiu, bo dzięki temu nie odczuwała ona choćby stresu przed kamerą, jak inni. - (...) Żeśmy musieli się nauczyć występować przed publicznością, więc to na pewno też taka pewność siebie, zrozumienie świata mediów, ale z drugiej strony ja też dzięki telewizji dowiedziałam się, czego szczerze w życiu nie chcę robić. Moim świadomym wyborem było to, że nie poszłam w karierę, jak Marcin powiedział pogodynki, tylko jednak chciałam się zająć konkretnymi problemami, być kreatorem a nie opisywaczem. Wiedziałam, że dla mnie polityka, sprawy społeczne, wtedy je tak definiowałam, są tak ważne, że nie mogłabym być po tej drugiej.