- Były prezydent Bronisław Komorowski został przyłapany w Warszawie podczas prywatnej wizyty u krawca.
- W towarzystwie funkcjonariusza SOP, polityk dopuścił się ryzykownego zachowania, przechodząc przez ulicę na czerwonym świetle.
- Jaki mandat grozi za takie wykroczenie i dlaczego byli prezydenci nadal korzystają z ochrony SOP?
Prywatna sprawa w blasku fleszy. Bronisław Komorowski na warszawskiej Pradze
Scena rozegrała się około południa w sercu warszawskiej Pragi-Północ. Czarne, rządowe BMW zatrzymało się przy ulicy Okrzei, a z jego wnętrza wysiadł były prezydent Bronisław Komorowski. Ubrany w ciemny płaszcz i jeansy, wyglądał jak każdy mieszkaniec załatwiający codzienne sprawy. U jego boku pojawił się jednak mężczyzna w cywilnym ubraniu, którego obecność zdradzała oficjalny charakter eskorty, funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa.
Były prezydent, wysiadając z limuzyny, skierował swoje kroki w stronę przejścia dla pieszych. To właśnie w tym momencie fotoreporter uchwycił sytuację, która wzbudziła najwięcej emocji i pytań o odpowiedzialność osób publicznych.
Ryzykowne przejście na czerwonym świetle. Chwila nieuwagi czy pośpiech?
Na zdjęciach wyraźnie widać, że nad jezdnią, którą zamierzał przekroczyć Bronisław Komorowski, sygnalizator wyświetlał czerwone światło dla pieszych. Mimo to, zarówno polityk, jak i towarzyszący mu oficer SOP, zdecydowali się wejść na pasy. Choć ruch uliczny w tym momencie nie był intensywny, takie zachowanie stanowi naruszenie przepisów ruchu drogowego i stwarza realne zagrożenie.
Ziobro gra o wszystko na Węgrzech. Ujawniono jego plan ucieczki, kierunek jest jeden
Sytuacji nie ułatwiał fakt, że skrzyżowanie znajdowało się w bezpośrednim sąsiedztwie placu budowy. Liczne ogrodzenia i sprzęt drogowy mogły dodatkowo ograniczać widoczność kierowcom i pieszym, czyniąc manewr jeszcze bardziej ryzykownym.
Z jeansami do krawca. Cel wizyty byłego prezydenta
Po drugiej stronie ulicy czekał już cel wizyty. Były prezydent trzymał w ręku starannie złożoną parę jeansowych spodni. Wszystko wskazuje na to, że wymagały one drobnych poprawek krawieckich. Bronisław Komorowski wraz z ochroniarzem skierował się do jednego z zakładów krawieckich mieszczących się w kamienicy przy ul. Okrzei.
Cała wizyta miała charakter czysto prywatny i trwała zaledwie chwilę. Po załatwieniu sprawy polityk i jego eskorta opuścili zakład, a cała sytuacja pokazuje, że nawet osoby pełniące w przeszłości najważniejsze funkcje w państwie mają swoje codzienne, prozaiczne obowiązki.
Ochrona SOP dla byłego prezydenta. Komu i na jakich zasadach przysługuje?
Obecność funkcjonariusza SOP podczas tak błahej czynności jak wizyta u krawca może budzić zdziwienie. Należy jednak wyjaśnić, że jest to standardowa procedura. Zgodnie z ustawą o Służbie Ochrony Państwa, byli prezydenci Rzeczypospolitej Polskiej są objęci ochroną na terenie kraju.