- Justyna Dobrosz-Oracz zwraca uwagę na nową formę ataków na dziennikarzy, polegającą na tworzeniu i rozpowszechnianiu przez polityków (głównie z PiS) przerobionych zdjęć i filmików, które mają na celu szkalowanie i szczucie na dziennikarzy.
- Dziennikarka podkreśla, że w obliczu takich działań dziennikarze często czują się bezradni, a publiczne reagowanie może jedynie zwiększyć zasięg szkalujących materiałów. Wskazuje, że jej "zbrodnią" jest jedynie zadawanie pytań, co jest podstawowym obowiązkiem dziennikarza.
- Justyna Dobrosz-Oracz publicznie ogłosiła, że pozwała byłego premiera Mateusza Morawieckiego za incydent, w którym Morawiecki zasugerował jej kontakty z rosyjskim szpiegiem, nawiązując do fałszywego zdjęcia, i nie przeprosił za swoje słowa.
Justyna Dobrosz-Oracz podkreśliła, że agresja wobec dziennikarzy przekroczyła już granice werbalnych napaści. Zwróciła uwagę na praktyki stosowane przez niektórych polityków, zwłaszcza z Prawa i Sprawiedliwości, polegające na tworzeniu i rozpowszechnianiu w mediach społecznościowych filmików, w których przerabiane są zdjęcia dziennikarzy, np. poprzez dodawanie makijażu klauna.
- Przekroczyli już kolejną granicę. To nie są tylko napaści słowne, czy nawet agresja. Nie wiem, czy państwo wiecie, ja nie będę "promowała" i "reklamowała" tych polityków, ale wielu mężczyzn, polityków Prawa i Sprawiedliwości, nagrywa sobie np. różne filmiki, które puszczają w mediach społecznościowych. Przerabiają nasze zdjęcia, domalowują nam makijaż klauna [...] i po prostu na nas szczują. Tak to w tej chwili wygląda - wyjaśniła dziennikarka.
Podkreśliła, że dziennikarze często czują się bezradni w obliczu takich działań, ponieważ publiczne reagowanie na nie może jedynie zwiększyć zasięg szkalujących materiałów. Dodała, że jej "zbrodnią" jest jedynie zadawanie pytań, co jest podstawowym obowiązkiem dziennikarza.
Justyna Dobrosz-Oracz pożegnała zmarlego kolegę. "Wstrząsające". Zmarł w tragicznych okolicznościach
- Trochę jesteśmy w pułapce bez wyjścia. Z jednej strony dziennikarz niby ma głos, ale de facto nie ma, bo ja nikogo nie wyzywam, ja po prostu śmiem zadawać pytania i to jest moja największa zbrodnia. Nie, proszę państwa, to jest święty obowiązek dziennikarza - skwitowała.
Pozew przeciwko Morawieckiemu
W trakcie debaty Justyna Dobrosz-Oracz po raz pierwszy publicznie ogłosiła, że pozwała byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Powodem pozwu jest incydent z grudnia 2023 roku. Dziennikarka zapytała wówczas Morawieckiego, czy był przesłuchiwany w sprawie kampanii "StopRussiaWar". W odpowiedzi Morawiecki zapytał: "A co pani powie o swoich kontaktach z panem Rubcowem?", nawiązując do sfałszowanego zdjęcia krążącego w sieci, na którym rzekomo widnieje Dobrosz-Oracz z rosyjskim szpiegiem Pawłem Rubcowem.
- Ja tego człowieka na oczy nie widziałam - podkreśliła w TVP Info.
Dziennikarka zaznaczyła, że Morawiecki nie przeprosił za swoje słowa, mimo jej wcześniejszych wezwań. Dodała, że były premier próbuje torpedować postępowanie, sugerując, że sama jest sobie winna, ponieważ opublikowała ten incydent.
- Był wzywany przeze mnie, żeby przeprosił i nigdy tego nie zrobił, chociaż teraz próbuje torpedować to postępowanie. De facto to pismo, które mi wysłał, sugeruje, że sama jestem sobie winna, bo to opublikowałam. Powiedział to w Sejmie przy wielu kamerach, także Republiki - zauważyła dziennikarka.
W naszej galerii zobaczysz najciekawsze kreacje Justyny Dobrosz-Oracz: