Każdy na własną rękę szuka sposobu na zwiększenie poczucia bezpieczeństwa w obliczu niepewnej sytuacji geopolitycznej. Dla jednych przygotowania do potencjalnego konfliktu zbrojnego oznaczają gromadzenie zapasów żywności i leków, dla innych – skrupulatne kompletowanie plecaka ewakuacyjnego na wypadek konieczności nagłej ucieczki. Część obywateli stawia na zabezpieczenie podstawowych potrzeb bytowych, gromadząc opał na zimę, taki jak węgiel i drewno. Z kolei osoby szukające bardziej aktywnej formy przeszkolenia coraz liczniej zgłaszają się na cykliczne szkolenia i warsztaty obronne organizowane przez Wojsko Polskie pod patronatem Ministerstwa Obrony Narodowej.
Szef MON o ustawie „przedwojennej”: „Szykujemy się na ciężkie czasy”
Na zupełnie inny, wysoce praktyczny model przygotowań postawił poseł klubu Rozwój Plus, który postanowił szlifować swoje umiejętności na strzelnicy w Rembertowie. Polityk spędził czas na intensywnym treningu, ćwicząc celność i obsługę broni krótkiej oraz długiej – pistoletu i karabinu.
– Każdy mężczyzna powinien być gotowy do obrony ojczyzny i swojej rodziny. Ja również. Najlepszym sposobem na zapewnienie bezpieczeństwa i utrzymanie pokoju jest dobre przygotowanie do ewentualnej wojny – podkreśla Piotr Uściński.
Polityk z klubu Mateusza Morawieckiego zachęca też innych posłów do działania. – Skoro chcemy przywrócić obowiązkowe szkolenia obronne, powinny one obejmować również parlamentarzystów – dodaje.