Kontrowersyjny twórca Jaś Kapela, znany ze stypendium Ministerstwa Kultury, opublikował prześmiewczy utwór o aferze "VIP SOR" w Szpitalu Południowym.Piosenka uderza w rzekome specjalne traktowanie osób powiązanych z Koalicją Obywatelską, co stawia rząd w niezwykle kłopotliwej sytuacji politycznej.Dowiedz się, dlaczego ta satyra staje się potężnym narzędziem dla opozycji i jak może wpłynąć na wizerunek obecnej władzy.
Kapela śpiewa o „VIP SOR”. Internet aż zawrzał
Tego w sprawie Szpitala Południowego chyba jeszcze nie było. Były polityczne konferencje, ostre wpisy, tłumaczenia, zwolnienie Dawida Kacprzyka, doniesienia o ogromnych zarobkach i pytania o rzekome specjalne traktowanie osób powiązanych z Koalicją Obywatelską. Teraz do całej awantury dołączył Jaś Kapela. I zrobił to w swoim stylu.
Kapela opublikował nagranie, w którym tańczy w szlafroku, wymachuje kulą ortopedyczną i śpiewa prześmiewczy utwór o Szpitalu Południowym. W refrenie pojawia się hasło „VIP SOR u Kacprzyka”. Sam autor zachwalał w sieci, że wyszedł mu „banger”. Nie wszyscy jednak widzą w tym powód do zachwytu.
Stypendium z ministerstwa i nowa piosenka. Kłopotliwy obrazek dla rządu
Sprawa jest politycznie pikantna, bo Kapela nie jest przypadkowym internetowym twórcą. To właśnie on stał się kilka miesięcy temu bohaterem głośnej afery wokół stypendium z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Kapela informował, że dostał pieniądze na pisanie piosenek do musicalu o historii zakazania aborcji w Polsce. Media podawały, że chodziło o 5 tys. zł brutto miesięcznie przez rok, czyli łącznie 60 tys. zł.
Koniec wojny na Bliskim Wschodzie? Izrael i Liban dogadały się za jego plecami w Waszyngtonie
Resort kultury tłumaczył wtedy, że wnioski oceniali eksperci, a personalia autora nie były podstawą decyzji. Wniosek Kapeli miał dostać bardzo wysoką ocenę — 90 punktów na 100 możliwych.
Tyle że politycznie ta historia wraca teraz jak bumerang. Bo gdy artysta kojarzony ze stypendium z publicznych pieniędzy nagrywa szyderczą piosenkę o aferze uderzającej w środowisko KO, trudno nie zadać pytania: czy obóz rządzący sam nie wyhodował sobie problemu?
Kacprzyk, szpital i hasło, które niesie się po sieci
Kapela w piosence uderza w najczulszy punkt całej afery, doniesienia o rzekomym specjalnym traktowaniu wybranych pacjentów w Szpitalu Południowym. W tekście pojawiają się sugestie o leczeniu „elity”, braku kolejek, darmowych badaniach i pokoju dla VIP-ów.
Nie trzeba wielkiej analizy, by zrozumieć, dlaczego takie nagranie może się nieść w internecie. Jest proste, złośliwe, łatwe do zapamiętania i uderza w temat, który już wcześniej wywołał społeczne emocje.
Dawid Kacprzyk stał się jednym z symboli polityczno-medycznej awantury ostatnich dni. Media opisywały jego wysokie zarobki w Szpitalu Południowym, zwrot części pieniędzy oraz wątek osób powiązanych z KO, które miały być przyjmowane w placówce w uprzywilejowany sposób.
Sam Kacprzyk i osoby pojawiające się w tej sprawie mogą mieć swoje wyjaśnienia, ale w polityce liczy się też obraz. A obraz jest dla KO fatalny: szpitalna afera, VIP-y, publiczne pieniądze i Kapela śpiewający o tym w szlafroku.
Resort Cienkowskiej ma problem z Kapelą
Marta Cienkowska nie była osobą, która pierwotnie przyznawała Kapeli stypendium. Decyzja zapadła wcześniej, za poprzedniego kierownictwa resortu. Ale dziś to ona stoi na czele Ministerstwa Kultury i to jej nazwisko wraca przy pytaniach o to, jak państwo wydaje pieniądze na kulturę.
To niewygodne, bo Kapela od miesięcy jest dla przeciwników rządu gotowym przykładem do politycznego uderzenia. Wystarczy zestawić trzy rzeczy, stypendium, kontrowersyjną twórczość i kolejne nagrania publikowane w sieci. Teraz dochodzi czwarty element, piosenka o aferze, która uderza już nie w prawicę, Kościół czy przeciwników aborcji, ale w temat obciążający środowisko Koalicji Obywatelskiej.
KO chciała bronić kultury, dostała polityczny mem
W tej sprawie szczególnie bolesne dla koalicji może być to, że Kapela nie gra według partyjnego scenariusza. Nie jest wygodnym "artystą", którego da się łatwo wpisać w komunikat o „wolnej kulturze” i „różnorodności twórczej”.
Jest twórcą prowokacyjnym, nieprzewidywalnym i chętnie sięgającym po formę, która dla jednych jest satyrą, a dla innych zwykłym żenującym występem.
Dlatego polityczny efekt może być dla KO odwrotny od zamierzonego. Zamiast opowieści o wspieraniu kultury mamy pytanie o to, czy publiczne pieniądze trafiają do twórców, którzy później produkują treści zamieniające poważne afery w internetowy kabaret.
Prawica dostała prezent
Dla prawicy nagranie Kapeli to gotowy prezent. Można nim uderzać jednocześnie w resort kultury, Koalicję Obywatelską, sprawę Szpitala Południowego i dyskusję o finansowaniu artystów z publicznych pieniędzy. Kiedy w tle są pieniądze podatników, ministerstwo i gorąca afera związana z KO, każdy taki film natychmiast staje się amunicją.
Do sprawy odniósł się też Konrad Berkowicz. Polityk opublikował wpis, w którym wprost zwrócił się do minister kultury Marty Cienkowskiej, uderzając w temat publicznych pieniędzy i twórczości Jasia Kapeli. „Pani minister Cienkowska, ile złotych z kieszeni polskich podatników zamierza Pani przeznaczyć na najnowszą twórczość Jasia Kapeli?” — napisał Berkowicz, dołączając nagranie kontrowersyjnego występu.