Kulisy decyzji o wywiadzie. „Chce mówić do wszystkich kobiet”
Decyzja o rozmowie z Joanną Kryńską z TVN24, o którą stacja zabiegała od miesięcy, była w pełni autonomiczna. Jak słyszymy w Pałacu Prezydenckim, Marta Nawrocka sama podjęła decyzję, dając zielone światło na realizację materiału. Był to świadomy krok, mający na celu przełamanie dotychczasowego schematu medialnego. Do tej pory pierwsza dama udzielała wywiadów głównie mediom o profilu prawicowym, takim jak wPolsce24 czy Telewizja Republika. Tym razem postanowiła jednak „wyjść poza strefę komfortu”. Główną motywacją, jak podkreślają nasi informatorzy z otoczenia prezydentowej, była chęć dotarcia do szerokiego grona odbiorców.
Zobacz: Kwiatkowski zaskakuje! Stanął w obronie Nawrockiej po burzy wokół jej wywiadu
– Prezydentowa zdecydowała sama, że czas udzielić wywiadu również w tej stacji. Chce mówić do wszystkich kobiet i to było jej główną motywacją – przekonuje źródło portalu. Podkreśla się również, że prezydent Karol Nawrocki nie miał bezpośredniego wpływu na tę decyzję, ale w pełni ją akceptuje. – Jest dumny z pierwszej damy, traktuje ją podmiotowo i uznaje, że sama decyduje o swojej indywidualnej aktywności – dodała inna osoba z Pałacu.
Przebieg rozmowy i najtrudniejsze pytania
Wywiad przeprowadzony w Pałacu Prezydenckim dotyczył nie tylko dotychczasowej aktywności Marty Nawrockiej, w tym jej dawnej pracy w Krajowej Administracji Skarbowej, ale również tematów światopoglądowych, które rozpalają polską scenę publiczną. Dziennikarka zapytała pierwszą damę o jej osobiste poglądy na kwestie in vitro oraz aborcji. Choć Marta Nawrocka wyraziła swoje prywatne zdanie w obu sprawach, unikała jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o to, czy i jak państwo powinno regulować te kwestie. Moment, który wzbudził największe kontrowersje i był szeroko komentowany w mediach społecznościowych, nastąpił, gdy pierwsza dama, szukając wzrokiem współpracowników, powiedziała: „Poproszę inny zestaw pytań”.
Sprawdź: Sikorski starł się z czeskim ministrem. Jego rodacy nie mają dla niego litości! "Kompromitacja"
Fragment ten stał się podstawą do krytyki ze strony części komentatorów i przeciwników obozu rządzącego. W sieci pojawiły się głosy zarzucające Marcie Nawrockiej brak doświadczenia medialnego, niezręczność i niewystarczające przygotowanie do rozmowy. Zupełnie inaczej sytuację oceniają jednak osoby z jej najbliższego otoczenia. Według nich, reakcja pierwszej damy była dowodem na jej autentyczność. – Marta wypadła naturalnie, stresowała się, ale to jest normalne. Przecież jeszcze rok temu była w zupełnie innym miejscu w życiu. Oczywiście miała szkolenia, ale w tak krótkim czasie nie da się stworzyć nowej osobowości medialnej. Prezydentowa wygrywa naturalnością, a ten stres tylko dodaje uroku – oceniono w Pałacu Prezydenckim.
Pałac murem za Nawrocką
Mimo fali, momentami bardzo ostrej, krytyki w internecie, nastroje w Pałacu Prezydenckim są jednoznacznie pozytywne. Rozmówcy WP.pl podkreślają, że nikt nie żałuje decyzji o rozmowie z TVN24, a całe otoczenie stoi murem za pierwszą damą. – Wszyscy jesteśmy dumni z Marty. Niczego nie żałujemy – stwierdziła jedna z osób z otoczenia Nawrockiej. Co więcej, sama pierwsza dama również ma nie przejmować się negatywnymi komentarzami, które jej współpracownicy określają jako zamknięte w „internetowych 'banieczkach'”. Kluczowy był dla niej zupełnie inny cel, który – jak oceniają – został w pełni zrealizowany. Mowa o dotarciu z informacją o swojej działalności charytatywnej jej fundacji Blisko Ludzkich Spraw do jak najszerszego grona odbiorców. I to się udało – przekonują jej współpracownicy.
Galeria poniżej: Marta Nawrocka w 2025 roku