We wtorkowy wieczór, były prezydent Aleksander Kwaśniewski był gościem programu "Gość Wydarzeń" w Polsat News. W trakcie rozmowy z prowadzącym poruszono przede wszystkim kwestie relacji polsko-amerykańskich oraz obecności wojsk USA w Polsce. W dalszej części wywiadu, rozmowa zeszła na temat Leszka Millera. Piotr Witwicki, prowadzący program, dopytywał Aleksandra Kwaśniewskiego o jego opinię na temat ostrej krytyki byłego premiera pod adresem Ukrainy i wsparcia udzielanego jej przez Unię Europejską.
Zobacz: Ujawniono, o czym rozmawiali Nawrocki i Magyar. "Nie jest tak naiwny jak Tusk"
- Teraz powiem panu zupełnie sensacyjną rzecz, która pójdzie szeroko. Otóż z Leszkiem Millerem po długiej nieobecności spotkałem się, i żeby pan wiedział, w kościele - odparł zaskakująco były prezydent. Dodał przy tym, że było to spotkanie całkowicie niespodziewane. - Przekazaliśmy sobie znak pokoju, więc pan mnie nie namówi tutaj do żadnych analiz, krytyki - dodał. Aleksander Kwaśniewski wyjaśnił następnie, że to niespodziewane pojednanie z Leszkiem Millerem miało miejsce podczas mszy żałobnej za ich wspólnego przyjaciela, polskiego kierowcę rajdowego Roberta Muchę, który zmarł 9 stycznia tego roku. - To już był jakiś tam znak opatrzności, że ja wszedłem w ostatniej chwili do kościoła i pierwszą osobą, przy której stanąłem, był Leszek Miller - wspominał.
Sprawdź: Polacy nie chcą koalicji PiS z Konfederacją i Braunem! Kaczyński będzie miał zagwozdkę?
Prowadzący program zwrócił uwagę na fakt, że Aleksander Kwaśniewski jest zadeklarowanym ateistą. Były prezydent skwitował to stwierdzeniem, że "ateizm nie przeszkadza w oddaniu hołdu zmarłemu znajomemu". Następnie odniósł się do użytego przez siebie słowa "opatrzność". - Mówiąc szczerze, jestem dość bezradny, nawet jako ateista, żeby inaczej wytłumaczyć sobie ten fakt, jak właśnie jakimś tam palcem opatrzności. Proszę przyjąć to na zasadzie pół żartem, pół serio, ale nie namówi pan mnie do żadnych tutaj psychoanaliz - tłumaczył.
Galeria poniżej: Włoskie wakacje Kwaśniewskich