- Mimo wielokrotnych zaproszeń, Łukasz Litewka nigdy nie zgodził się wystąpić w programie dziennikarki, co wzbudziło w niej głęboki szacunek.
- Agnieszka Gozdyra zinterpretowała jego odmowę jako wynik braku zainteresowania medialną ekspozycją i opowiadaniem o sobie, ponieważ jego dokonania i aktywizm mówiły same za siebie.
- Dziennikarka określiła go jako unikalną postać, która wykorzystywała mandat poselski jako narzędzie do kontynuowania swojej misji pomagania innym, a nie jako cel sam w sobie.
W trakcie rozmowy z Magdą Mołek, Agnieszka Gozdyra powróciła do postaci Łukasza Litewki, który odszedł w grudniu ubiegłego roku. Dziennikarka przyznała, że pomimo jej usilnych starań, nigdy nie udało jej się zaprosić posła do swojego programu. Ta konsekwentna odmowa z jego strony była dla niej powodem do uznania.
- Łukasz Litewka nigdy nie zgodził się przyjść do mnie do programu. Za to go bardzo szanuję - wyznała.
Kiedy Magda Mołek zapytała o powody tej niechęci, Agnieszka Gozdyra wyjaśniła, że rozumiała postawę Litewki. Według niej, poseł nie potrzebował medialnej ekspozycji, by budować swój wizerunek czy opowiadać o swoich dokonaniach. Jego działania mówiły same za siebie.
- Rozumiem, dlaczego nie chciał przyjść, bo kompletnie go to nie interesowało. On miał "w pompce" bycie w mediach, gdzie siedzi się przed mikrofonem i opowiada o sobie. O nim świadczyło to, co robił, a nie opowiadanie o tym, co robił. Ja to szanuję - podkreśliła dziennikarka.
Biedroń nie wytrzymał po śmierci Litewki. „Sępy już żerują” "Hieny cmentarne"
Zaznaczyła, że zależało jej na spotkaniu z Litewką, ponieważ liczyła na inną niż standardowa rozmowę. Jednocześnie wyraziła zrozumienie dla osób, które decydują się odmawiać udziału w wywiadach. Wspominała, że w rozmowach z nią Litewka deklarował, że "w końcu przyjdzie", ale dodawał, że "jemu to nie było do niczego potrzebne".
Gozdyra szczerze o Litewce
W ocenie Agnieszki Gozdyry, Łukasz Litewka prezentował się "inaczej" niż większość polityków. Nie budował swojego wizerunku poprzez deklaracje, lecz przez konkretne czyny. Nazwała go "zjawiskiem", które z aktywizmu przeniosło się do polityki, traktując mandat poselski jako narzędzie do kontynuowania swojej misji pomagania innym, a nie jako cel sam w sobie.
- Poseł Litewka był zjawiskiem, bo był tak naprawdę aktywistą, który wziął sobie to posłowanie jako kolejny poziom robienia tego, na czym mu zależało - stwierdziła.
Dziennikarka dodała również, że miała wrażenie, iż Litewka żył ze świadomością ograniczonego czasu. Agnieszka Gozdyra wspominała również moment, w którym dowiedziała się o śmierci Łukasza Litewki. Była wówczas na zajęciach ze studentami.
- Oni słyszeli głos w słuchawce i zrobili takie wielkie oczy, bo każdemu to nazwisko coś mówiło - opowiedziała, ukazując powszechne zaskoczenie i świadomość jego postaci.
W naszej galerii zobaczysz, gdzie zginął Łukasz Litewka: