Można powiedzieć, że poseł Łukaszewicz miał nosa, gdy, węsząc w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zawędrował do toalety. Odnalazł tam – przynajmniej we własnej ocenie – dowód prawdziwego skandalu: sedes z deską myjącą.
„Afera sedesowa”
Jak napisał na X Łukaszewicz, do ministerstwa udał się w towarzystwie posłów Andrzeja Śliwki i Dariusza Stefaniuka, z zamiarem sprawdzenia wydatków ministra Stefan Krajewskiego. Nie wiemy, co wykazała kontrola dokumentów, wiemy natomiast, że poseł to, czego szukał, znalazł... w toalecie.
Na X opublikował zdjęcia sedesu z deską myjącą i panelem sterującym, oferującym kilka różnych trybów działania.
Państwo ministrowie zamontowali sobie w resorcie… luksusowe toalety z elektronicznymi deskami myjącymi. To nie żart 🫣 Do tego są one zamontowane w luksusowej toalecie, które są do ich wyłącznego użytku przez elektroniczny dostęp za pomocą przepustki
– oburza się poseł Łukaszewicz.
„Sedes wie, kiedy minister pracuje”
Dalej relacjonuje, co dokładnie potrafią te łazienkowe cacka:
Mycie tylne i damskie, dysza 3w1, mycie oscylacyjne i masaż pulsacyjny. Ministerialne SPA dla czterech liter. Podgrzewane siedzisko, żeby władza przypadkiem nie poczuła chłodu. Regulacja temperatury, ciśnienia wody, a nawet pozycji dyszy tutaj przynajmniej wszystko da się ustawić. Do tego suszenie ciepłym powietrzem i tryb TURBO. Jest nawet czujnik zajętości i sedes przynajmniej wie, kiedy minister pracuje. I tryb oszczędzania energii.
„Pełen komfort! Wszystko na koszt podatnika” – puentuje poseł PiS.