- Marianna Schreiber nagrała wideo, w którym, podobnie jak kiedyś Donald Tusk, porównuje ceny produktów.
- Schreiber pokazała, jak drogie są podstawowe produkty przed Wielkanocą, zwracając uwagę na pomidory za 33,99 zł/kg.
- "Portfele puste" – sprawdź, jak Marianna Schreiber skomentowała ceny i co zarzuciła premierowi Tuskowi.
W opublikowanym materiale Marianna Schreiber nawiązała do znanego nagrania Donalda Tuska z 2023 roku. Premier pokazywał wtedy gazetkę sklepową z marca 2015 roku, jeszcze z czasu swoich poprzednich rządów, i porównywał dawne ceny z tymi, które obowiązywały już po przejęciu władzy przez PiS.
Padały wtedy słowa: „Zakupy zrobione, bo zobaczcie pomidory 3,99. Żart. Oczywiście gazetka jest z marca 2015 roku, kiedy rządziliśmy, zanim PiS przejął władzę”. Tusk dodawał też: „Tak, wtedy 3,99, dzisiaj kilo pomidorów prawie 13”.
Czarzasty z mocnym apelem na święta. Poszło o małżeństwa zawarte za granicą
Teraz do tych słów wróciła Schreiber. I zrobiła to w bardzo konkretnym momencie, tuż przed Wielkanocą, gdy Polacy ruszyli do sklepów po świąteczne zakupy.
„Portfele puste”. Pokazała ceny tuż przed świętami
Marianna Schreiber nagrała materiał w sklepie i krok po kroku wyliczała ceny produktów, które dla wielu rodzin są podstawą wielkanocnego stołu. Szczególną uwagę zwróciła na pomidory. Według jej relacji kilogram kosztował 33,99 zł. To właśnie wtedy padł komentarz: „Więc nakładamy, a portfele puste”.
W materiale nie zabrakło też odniesienia do schabu, który Schreiber nazwała produktem na „ulubiony schaboszczak premiera”. Przypomniała, że za poprzednich rządów Tuska miał kosztować niespełna 12 zł, a dziś, jak mówiła „grubo ponad 20 zł”.
– Panie premierze, są święta wielkanocne, jest strasznie drogo – stwierdziła.
Olej, kiełbasa i mocne pytania do premiera
Schreiber wskazała również na ceny oleju. Nazwała go wręcz „rekordzistą”, podając, że kiedyś dwa litry kosztowały niecałe 9 zł, a dziś trzeba zapłacić prawie 22 zł. Zwróciła się przy tym bezpośrednio do szefa rządu.
– Dlaczego dzisiaj za ten litr muszę zapłacić 15, 16 zł? – pytała.
Mocno wybrzmiał też wątek białej kiełbasy, bez której wielu Polaków nie wyobraża sobie świąt. Cena 40 zł za kilogram została przez nią określona krótko: „To po prostu dramat”. Schreiber zestawiła ją z ceną 10 zł, którą przywołała z wcześniejszych lat.
Tak zbudowany materiał miał jasny cel: pokazać, że temat drożyzny nie jest już abstrakcyjnym politycznym sporem, tylko codziennym doświadczeniem klientów stojących przy sklepowych półkach.
„Skąd Polacy mają brać na to wszystko pieniądze?”
Najmocniej wybrzmiała jednak końcówka nagrania. Marianna Schreiber wyszła poza same porównania cen i zadała pytanie o kondycję domowych budżetów.
– Skąd Polacy mają brać na to wszystko pieniądze, jeżeli płace nie idą do góry, ale produkty, ich ceny już tak – powiedziała.
Na koniec zwróciła się do Donalda Tuska jeszcze raz: „Panie premierze, co się stało, że ceny są takie wysokie?”
To właśnie ten fragment nadał całemu materiałowi najmocniejszy polityczny wydźwięk. Nie chodziło już tylko o pomidory, schab czy olej, ale o szerszy zarzut wobec rządu i realnych kosztów życia przed świętami.
Wielkanoc, drożyzna i polityczny cios
Wielkanocne zakupy od lat są wdzięcznym tematem politycznym, bo uderzają w coś, co dla wyborców jest najbardziej odczuwalne, codzienne wydatki. Schreiber wykorzystała to bardzo świadomie, przypominając premierowi jego własną narrację sprzed dwóch lat.
Dziś ten sam mechanizm został odwrócony. To już nie Donald Tusk wypomina przeciwnikom ceny z gazetki, ale jego krytycy pytają, dlaczego przed świętami w sklepach znów jest tak drogo.
Poniżej galeria zdjęć: Marianna Schreiber pokazała, co konkretnie poprawiła w twarzy: "Przypiłowane kości"