Karol Nawrocki odwiedził Wielką Brytanię. Po spotkaniu z premierem Keirem Starmerem rozmawiał z polskimi dziennikarzami. Zanim jednak wyszedł do przedstawicieli mediów, by zabrać głos po spotkaniu z brytyjskim szefem rządu, mogło dość do katastrofy! Wszystko przez kota Larry'ego. Zwierzak to pupil ale i "pracownik" brytyjskiego rządu.
Urzędowo nazywany jest „Chief Mouser to the Cabinet Office” – czyli Główny Myszołap rządu brytyjskiego. Jego podstawowym zadaniem jest łapanie myszy, chociaż z czasem stał się raczej symbolem i maskotką brytyjskiej sceny politycznej. Kot Larry nie jest prywatnym kotem premiera – pozostaje w służbie niezależnie od zmian na stanowisku głowy rządu, mieszkał już z kilkoma premierami z rzędu. Mieszka przy słynnym adresie: Downing Street 10, czyli w siedzibie brytyjskiego premiera i jednym z najważniejszych miejsc politycznych w Wielkiej Brytanii.
Kot brytyjskiego premiera "odpisał" Nawrockiemu! "Miło mi Pana poznać"
W czasie wizyty prezydenta Nawrockiego Larry odegrał szczególną rolę. Po pierwsze poznał naszego prezydenta, a zdjęcia Nawrockiego z kotem Larrym trafiły do sieci: - Dziś poznałem też Larry’ego - napisał prezydenta, a kot mu... odpisał! Ponieważ Larry to nie tylko kot wiązany z rządem, ale i celebryta, który ma konto na platformie X, obserwuje go niemal 870 tysięcy internautów. - Miło mi Pana poznać Panie Prezydencie - odpisano z konta brytyjskiego kota.
Tuż przed wystąpieniem Nawrockiego mogło dość do katastrofy!
Ale to nie jedyne nawiązanie do kota, które robi furorę w sieci. Po Internecie niesie się zdjęcie przedstawiające osobistego fotografa prezydenta Nawrockiego, Mikołaja Bujaka, który o mało co, nie zaczepił się o Larre'go, który nagle przeszedł mu pod nogami! Było to dosłownie kilka sekund przed tym, jak prezydent miał wyjść do dziennikarzy! - Larry, nie rób mi tego więcej! - zażartował Bujak. Sytuacja wyglądała groźnie, a fotograf w ostatniej chwili zrobił odpowiedni krok, aż strach myśleć, czym to się mogło skończyć.