"Ja w ogóle nie chodzę do lekarzy, bo nie ma szans, żeby się dostać", stwierdziła gorzko emerytka. "Na wizytę u specjalisty trzeba czekać nawet dwa lata. To można wcześniej umrzeć cztery razy i cztery razy zmartwychwstać i dopiero się do niego dostać", stwierdził następna z seniorek, które Adam Feder pytał o jakość usług, które świadczy polska ochrona zdrowia. "Niedosłyszę na lewe ucho i zapisałam się na zabieg na 2026 rok! To ja już umrę do tego czasu i już mi niepotrzebna będzie operacja", skwitowała ze smutkiem kolejna. Takie historie można mnożyć niemal w nieskończoność, większość emerytów ze łzami w oczach opowiada o latach czekania w niepewności. "Na wizytę do pulmonologa zapisałem się w lipcu i będę czekać do stycznia. Nie wiem jakie leki brać, nic nie wiem", skarżył się mężczyzna. W najlepszej sytuacji są ci, którzy z publicznym system ochrony zdrowia w ogóle nie mają do czynienia. "Ja u lekarza ostatnio byłem w 1982 roku, w stanie wojennym, bo sobie kostkę zwichnąłem, a tak, to nie ma kontaktu z lekarzami", wypalił jeden z emerytów i odszedł zadowolony. Obejrzyjcie najnowsze Komentery Adama Federa i posłuchajcie Polaków, którzy klną na warunki w publicznej ochronie zdrowia!
Polecany artykuł: