- W 2011 roku Janusz Palikot i Janusz Korwin-Mikke debatowali na ringu bokserskim w Warszawie, w wydarzeniu zatytułowanym "Lewy kontra prawy sierpowy".
- Debata miała być starciem "prawdziwej prawicy i prawdziwej lewicy" skupionym na sprawach światopoglądowych i ideowych, a inicjatorzy zaapelowali do innych liderów partii o dołączenie do dyskusji.
- Debata miała pokazać, że Polacy mają wybór nie tylko między czterema głównymi ugrupowaniami, które "betonują" scenę polityczną.
Spotkanie w Białymstoku stało się okazją do oficjalnego zaproszenia na debatę zatytułowaną "Lewy kontra prawy sierpowy", która miała odbyć się w Warszawie na ringu Lewandowski Boxing, "w stylu i na zasadach meczu bokserskiego". Panowie usiedli naprzeciwko siebie na stole ustawionym na środku ringu. Debata odbywała się w dwunastu rundach, a początek każdej z nich oznajmiał dźwięk gongu i przejście hostessy, nawiązując do sportowych starć bokserskich. Całość trwała około 2 godzin. Co ciekawe, politycy siedzieli bez marynarek.
Jak zapowiadano debatę?
Janusz Palikot podkreślił, że będzie to "pierwsza i uczciwa, prawdziwie ideowa" debata, która "nie jest ustawką, która nie jest zawracaniem głowy, która nie jest wmawianiem opinii publicznej, że nie ma alternatywy dla PO-PiS". Szef Ruchu Palikota zapowiadał wówczas, że jego spotkanie z Korwin-Mikkem starciem dwóch różniących się, "naprawdę innych, nie na niby" polityków.
- To będzie spotkanie prawdziwej prawicy i prawdziwej lewicy. To będzie też próba nie tylko agresywnego atakowania się personalnego, ale próba opowiedzenia właśnie dwóch alternatywnych wizji politycznego porządku w naszym kraju – zapowiadał, podkreślając, że treścią debaty będą sprawy światopoglądowe i ideowe, jego zdaniem najważniejsze w polskiej polityce.
Inicjatorzy debaty zaapelowali do innych liderów partii o dołączenie do dyskusji.
Mentzen pokazał zdjęcie sprzed 20 lat. „Byłem typowym kucem”
- Mamy nadzieję, że ta debata spowoduje i zachęci, że inni liderzy: pan Paweł Kowal z PJN, pan Grzegorz Napieralski, pan Waldemar Pawlak nie okażą się tchórzami i będą mieli odwagę do prawdziwego starcia na argumenty – mówił.
Wykluczył jednak zaproszenie Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego, argumentując, że głosy na PO i PiS to "głosy zmarnowane, nie oznaczające nowej jakości". Zaznaczył jednak, że drzwi dla nich pozostają otwarte, gdyby chcieli dyskutować. Janusz Korwin-Mikke zgodził się z Palikotem, podkreślając, że debata ma pokazać, że Polacy mają wybór nie tylko między czterema głównymi ugrupowaniami "betonującymi" scenę polityczną. Lider Kongresu Nowej Prawicy wyraził jednak przekonanie, że pozostali politycy "z całą pewnością nie podejmą dyskusji" ani z nim, ani z Palikotem, "bo musieliby odpowiedzieć na konkrety", czego się obawiają.
W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniał się Janusz Palikot: