Wojciech Mann dotarł z balkonikiem na pogrzeb Andrzeja Olechowskiego. Przyjaźnili się 60 lat

2026-05-06 14:59

W środę 6 maja 2026 roku w Warszawie odbył się pogrzeb Andrzeja Olechowskiego. W ostatniej drodze jednego z założycieli Platformy Obywatelskiej towarzyszyło mnóstwo prominentnych polityków, z premierem Donaldem Tuskiem na czele. Wśród gości uroczystości znalazł się również poruszający przy pomocy balkonika Wojciech Mann. Nie każdy wie, że legendarny dziennikarz przez 60 lat przyjaźnił się z Andrzejem Olechowskim.

  • 6 maja odbył się pogrzeb Andrzeja Olechowskiego.
  • W uroczystości wzięła udział masa polityków związanych głównie z PO.
  • Gościem był też Wojciech Mann, który przyjaźnił się ze zmarłym.
  • Ich relacja trwała ponad 60 lat.

Na warszawskim Wilanowie w środę o godzinie 14 (6 maja 2026 roku) rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe Andrzeja Olechowskiego. Były minister finansów i spraw zagranicznych, dwukrotny kandydat na urząd Prezydenta RP, a także współzałożyciel Platformy Obywatelskiej zmarł pod koniec kwietnia w wieku 78 lat. 

Zobacz: "Słuchaj, Tusk". Mocny atak Zbigniewa Ziobry, tylu ostrych słów na raz nie było już dawno

Informację o śmierci Andrzeja Olechowskiego przekazał w sobotę 25 kwietnia właśnie jego wieloletni przyjaciel, dziennikarz Wojciech Mann. - Najdłuższa przyjaźń mojego życia. Niech Bóg się nim zaopiekuje - napisał wówczas. 

W nekrologu opublikowanym na łamach "Gazety Wyborczej" " rodzina "z głębokim smutkiem zawiadomiła o śmierci śp. Andrzeja Olechowskiego - doktora ekonomii i polityka". Przekazano w nim, że msza pogrzebowa będzie odprawiona w kościele św. Anny na Wilanowie. Rodzina prosiła, aby zamiast kwiatów, wspierać finansowo Fundację Kapucyńską. W nekrologu podano numer konta: 96 1030 0019 0109 8530 0030 6564.

Sprawdź: Wiemy, jak upamiętnią Łukasza Litewkę w Sosnowcu. Symboliczny wymiar

Na pogrzeb Andrzeja Olechowskiego nie mógł nie dotrzeć Wojciech Mann. Choć dziennikarz od lat nie jest już okazem zdrowia, a od pewnego czasu ma problemy z nogami i porusza się przy pomocy balkonika (WIĘCEJ: Przykre wieści o Wojciechu Mannie. Zdjęcia przy balkoniku wszystko potwierdzają), pojawił się na uroczystości. Panowie byli przyjaciółmi od ponad sześciu dekad, ponieważ ich relacja zaczęła się jeszcze w szkolnej ławce, w siódmej klasie szkoły podstawowej. - Wychowawca ostrzegał Andrzeja, żeby się ze mną nie zadawał, bo moje zachowanie nie do końca mieściło się w szkolnych normach. Tak powstało przekonanie, że jestem podejrzaną osobą, a Andrzeja należało przede mną chronić – wspominał niegdyś Mann w „Dzień dobry TVN”.

Tym, co scementowało przyjaźń Manna i Olechowskiego na całe życie, była ogromna miłość do muzyki. Wspólna pasja sprawiła, że zaczęli spędzać ze sobą coraz więcej czasu. - Interesowała nas muzyka - rock and roll. Najpierw musieliśmy słuchać u niego albo u mnie, ale koledzy też chcieli dołączyć. Zorganizowaliśmy więc miejsce w piwnicy Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego. Były wieczorki z płytami, adapterem, a później nawet koncerty na żywo - wspominał z kolei zmarły.

Ostatnia droga Łukasza Litewki

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki