Dla wielu Jadwiga Staniszkis jawiła się jako ostra analityczka socjologicznej, ale i politycznej rzeczywistości. Przecież przez lata profesor komentowała nie tylko życie społeczne Polaków, ale też politykę. Zresztą miała ona dość skomplikowane relacje i przyjaźnie w świecie polityki, jak choćby w szczególności z Jarosławem Kaczyńskim i całym PiS. Jednak bardzo ciekawe było także jej życie osobiste, niestety, nie pozbawione cierpienia. Jednym z ciemnych stron jej życiorysu był okres, gdy partnerem Jadwigi Staniszkis był Ireneusz Iredyński.
Ich sąsiadem z tej samej kamienicy był prof. Ryszard Bugaj, który w książce "Radykalna. Wszystkie sprzeczności Jadwigi Staniszkis" wspominał: - To nie był dobry okres w jej życiu. Związała się z pisarzem, Ireneuszem Iredyńskim. On, niestety, bardzo lubił zaglądać do kieliszka. W tamtym czasie zaglądałem do niej, tak więc kontakty mieliśmy wtedy dość częste... Choć przyznam, że raził mnie sposób, w jaki Iredyński się do niej zwracał. Nie będę cytował, powiem tylko, że niestosownie. Potem nasz kontakt był rzadszy. W okresie stanu wojennego kontaktowaliśmy się częściej.
Kim był Iredyński? Był pisarzem i dramatopisarzem. Marek Sołtysik, pisarz i malarz, we wspomnianej książce opisał, jak wyglądały stosunki między parą:
Ireneusza poznałem w 1975, gdy już odchodził od Jadwigi Staniszkis. Panią Staniszkis widziałem dwa razy: raz w SPATiF-ie, kiedy weszła pod koniec obiadu, żeby odciągnąć Irka od towarzystwa. Nazywana przezeń docencicą, zapewniała go, że w domu są wszystkie gazety (tygodniki kulturalne, wówczas liczne, ukazywały się w czwartki), była to więc pokusa, bo był inteligentnym pożeraczem prasy. Widziałem ją wtedy może przez kwadrans negocjacji, a następnym razem, także w Warszawie, na ulicy na krótko przed jej śmiercią.
Jak czytamy we wspomnianej książce Ireneusz Iredyński był alkoholikiem i przemocowcem, który nad Jadwigą Staniszkis znęcał się tak psychicznie, jak i fizycznie. Co więcej, Iredyński siedział też w więzieniu – po tym, jak został oskarżony o zgwałcenie młodej dziewczyny i skazany. Po latach Staniszkis często mówiła otwarcie o tym, że była jego ofiarą przemocy, chociaż o tym, co działo się dokładnie w ich relacji, nie wiadomo.
Staniszkis sama w opowieściach na temat swojego życia prywatnego często kluczy, mieszała różne wątki. Faktem jest, że w jednym z wywiadów nieco się otworzyła. Tak opowiadała o partnerze:
.
Uderzył mnie kilka razy. Uważał, że go zdradzam. Pamiętam, raz rąbnął mnie kluczami, aż mam bliznę, raz smyczą – też mam bliznę. Ale nie było tak, że on wracał pijany i mnie katował. Nie, ja w tym widziałam też coś ciekawego. To mi pozwoliło spojrzeć na przemoc jako na sposób komunikowania - wyznała w rozmowie z "Dziennikiem".
W sumie Iredyński i Staniszkis byli ze sobą przez kilka lat, a poznali w latach 70. Jak się poznali? Staniszkis siedziała w znanej warszawskiej restauracji „Szanghaj” ze swoim kolegą z wydziału, Jerzym Niecikowskim. Wyglądała elegancko, w sukience. Iredyński się w nią wpatrywał, ona kojarzyła go ze słyszenia, w końcu podszedł do jej stolika. Gdy podszedł powiedziała do niego: - Niecikowski do domu, pan niech siada - wspominała socjolożka w książce "Staniszkis. Życie umysłowe i uczuciowe". Iredyński podobał się kobietom, był przystojny i umiał zaciekawić sobą, chociaż wtedy był już po odsiadce, kobiety do niego lgnęły. W 1966 został on skazany na więzienie, siedział w Sztumie i w Gdańsku, w sumie za kratami spędził trzy lata.
CZYTAJ TEŻ: Wnuczki Jadwigi Staniszkis wzruszająco opowiedziały o babci. Jedna z nich jest znaną sportsmenką
Po wyjściu z więzienia Iredyński nadal tworzył, opublikował m.in. powieść "Manipulacja", pisał słuchowiska i sztuki, wystawiano go w Polsce i za granicą. Każde jego nowe dzieło było szeroko komentowane w prasie. Zmarł 9 grudnia 1985 w Warszawie z powodu ostrego zapalenia trzustki. Pochowany został w katakumbach na Starych Powązkach.
NIŻEJ ZOBACZYCIE ZDJĘCIA GROBU JADWIGI STANISZKIS