Zanim Karol Nawrocki trafił na wydział historii na Uniwersytecie Gdańskim, skończył szkołę średnią. Przyszył prezydent uczęszczał do IV Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku. Sam o tej szkole mówi, że nie miała wybitnych absolwentów czy olimpijczyków, ale można w niej było solidnie się uczyć i zdobywać wiedzę. Do osób, które są znane a ukończyły to liceum należą natomiast m.in. Andrzej Gwiazda i jego żona Joanna Duda-Gwiazda.
Nawrocki wspomina o szkole średniej. Przedmioty ścisłe nie były w kręgu jego zainteresowań
Nieco więcej o ogólniaku w życiu Nawrockiego można dowiedzieć się z książki o prezydencie, czyli wywiadzie rzece „Skąd się wziął Karol Nawrocki?” autorstwa prof. Andrzeja Nowaka. Prezydent przyznał, że w szkole średniej szczególną uwagę poświęcał tym przedmiotom, w których czuł się pewnie i które to miały mu pomóc w przyszłości dostać się na wymarzone studia. Były to głównie przedmioty humanistyczne: język polski, historia, angielski.
- Z przedmiotów ścisłych - matematyki, fizyki, chemii - moim celem było raczej utrzymać się na powierzchni, zaliczyć, przejść dalej. Niemiecki do dziś mnie nie pociąga, natomiast na historii, polskim i angielskim starałem się skupić, bo już wtedy byłem wyraźnie ukierunkowany humanistycznie i wiedziałem, że nie pójdę w stronę techniczną czy ścisłą - przyznał w książce.
Nawrocki przyznał, że bardzo dobrze wspomina licealną klasę oraz kolegów i koleżanki. Co ciekawe, w tej samej szkole uczyła się jego ówczesna dziewczyna. Prezydent wspomina, że gdy już skończył szkołę, ów sympatia zaprosiła go na swoją studniówkę. Doszło wówczas do zaskakujących scen:
Miałem tam też dziewczynę i to w pewnym sensie domknęło moją przygodę z tą szkołą. Już po maturze poszedłem na jej studniówkę, to był 2002 rok. Byłem tam jako absolwent, gość z zewnątrz. Ochronę na studniówce pełnił rosły facet, taki Hightower jak z "Akademii policyjnej", ponad dwa metry wzrostu, rugbysta Lechii Gdańsk. Szybko doszło do spięcia - wspomina w książce Karol Nawrocki.
To jednak nie wszystko, prezydent opowiedział, co się wtedy wydarzyło: - Potraktował mnie nieładnie, nie wiedząc, że mam w sobie potencjał silnego człowieka. Skończyło się przepychanką, dosyć ostrą. (...) on to dobrze zniósł, nic takiego się nie stało, po prostu normalne męskie "ustalenie stanowisk" - wspomina po latach prezydent.
Co ciekawe, do tej samej szkoły trafił też syn Nawrockiego, Daniel: - (...) więc mamy kontynuację naszej męskiej tradycji w tej szkole - przyznał.