Łukasz Warzecha: Pastuch się zapomniał

Łukasz Warzecha
Autor: Super Express

Władzę zapytano w środę, czy Polacy będą mieć w miarę normalne wakacje. Władza, ustami panów Piotra Müllera, Adama Niedzielskiego oraz Michała Dworczyka odrzekła, że poddani być może mogą liczyć na częściowo normalne wakacje, przynajmniej w kraju, ale tylko pod warunkiem, że będą się grzecznie zachowywać, szczepić i nie podskakiwać. Jednak nawet wówczas nic nie jest pewne. Jak podkreślił pan minister Dworczyk – wcale nie jest powiedziane, że restrykcje na wakacje znikną. A do tego czasu niemal na pewno nie uda się zaszczepić wszystkich chętnych.

To, że władzy dawno już pomieszała się hierarchia, nie jest żadną nowością. Władzy wydaje się, że zarządza hodowlą trzody, którą trzeba „wyszczepić” i której ewentualnie można pozwolić co jakiś czas wyjść na pastwisko, ale to tylko pod warunkiem, że trzoda za bardzo nie bryka. A jak bryka – to kijem po grzbiecie i na powrót do obory.

Władza sobie wymyśliła, że będzie tak zmieniać kryteria, według których ocenia sytuację, żeby zawsze wybrać to, które daje pretekst do podtrzymania restrykcji. Za mało zakażeń? To bierzemy miejsca pod respiratorami. Za mało wypełnionych miejsc pod respiratorami? To bierzemy zgony. Za mało zgonów? To bierzemy zakażenia. I tak dookoła wojtek.

Chcą państwo wiedzieć, jaki będzie dalszy ciąg? Proszę bardzo, służę. Przed 18 kwietnia dowiemy się, że to jeszcze za wcześnie, żeby poluzować, bo może wciąż nadejść efekt świąt, a poza tym zbliża się majówka, więc przed majówką nie ma sensu, bo ludzie się znów zaczną zakażać. Więc może po majówce. Po majówce się dowiemy, że trzeba poczekać na jej ewentualny efekt, bo przecież ludzie się nie słuchali. Więc „wytrzymajcie jeszcze dwa tygodnie” po raz 143. Potem będzie wariant brazylijski, południowoafrykański, indyjski albo sanescobarski, więc nie będzie można poluzować, a potem się okaże, że trzeba podawać dawkę przypominającą szczepionki, więc też nie można poluzować. A potem będzie czwarta fala.

To szaleństwo może skończyć tylko jedno: masowy bunt. Nie to, żeby ludzie wyszli na ulice. Nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby codziennie pokazywali władzy, gdzie mają jej komunikaty, napomnienia i „wszystkim nam jest ciężko”. Bo władza chyba zapomniała, że nie jest naszym pastuchem, tylko została przez nas wynajęta i opłacona. Ma nam służyć, a nie nam grozić i zaganiać do obory.

>>>CZYTAJ TAKŻE:

>Koronawirus zabija jak nigdy wcześniej. Czy takiej śmiertelności dało się uniknąć? - pyta Tomasz Walczak

Express Biedrzyckiej - Zbigniew Girzyński: Nigdy bym nie wziął do rządu tych koalicjantów
Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze