- Adam Małysz, Jakub Rutnicki i Radosław Piesiewicz spotkali się w ministerstwie sportu
- Narada miała rozstrzygnąć konflikt między szefami PKOl i PZN
- Po spotkaniu Małysz wyszedł uśmiechnięty, choć decyzja PKOl została podtrzymana
Adam Małysz uśmiechnięty po naradzie z ministrem sportu i szefem PKOl
To był jeden z najgorętszych czwartków w polskim sporcie zimowym. Minister Sportu i Turystyki Jakub Rutnicki wezwał "na dywanik" zwaśnione strony konfliktu, który wybuchł na ostatniej prostej przed igrzyskami w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Adam Małysz i Radosław Piesiewicz stanęli twarzą w twarz, by wyjaśnić zamieszanie z nominacjami. Choć emocje sięgały zenitu, spotkanie zakończyło się konkretnymi ustaleniami, a prezes PZN opuszczał gmach z uśmiechem.
Minister Rutnicki przyjął rolę mediatora w sporze, który w ostatnich dniach rozgrzał media. Szef resortu podkreślił, że sytuacja, w której związek sportowy (PZN) i komitet olimpijski (PKOl) nie potrafią się porozumieć bez pośredników, jest niepokojąca. Przypomnijmy, że kością niezgody była nagła zmiana w kadrze narciarzy alpejskich. PZN rekomendował wyjazd Piotra Habdasa i Nikoli Komorowskiej. PKOl jednak, korzystając ze swoich uprawnień, zmienił te nazwiska na Michała Jasiczka i Anielę Sawicką.
Po czwartkowym spotkaniu potwierdzono, że decyzja PKOl jest ostateczna. Skład reprezentacji nie uległ ponownej zmianie. Oznacza to, że we Włoszech zobaczymy Anielę Sawicką oraz Michała Jasiczka, a także pewną swego miejsca Marynę Gąsienicę-Daniel.
Bez zmian w kadrze Polski na igrzyska
Atmosfera przed spotkaniem była niezwykle gęsta. Radosław Piesiewicz w wywiadzie dla portalu Weszło nie szczędził gorzkich słów pod adresem Małysza, podważając jego kompetencje zarządcze.
– Sam dmuchałem w telewizor, żeby leciał jak najdalej i zdobywał medale dla Polski. Ale czym innym jest teraz Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, w którym jest bardzo dużo niedociągnięć – atakował prezes PKOl, grożąc ujawnieniem ministrowi dokumentów obciążających związek. Z kolei Małysz zarzucał Piesiewiczowi brak transparentności i procedowanie zmian bez udziału przedstawicieli PZN.
Mimo ostrej wymiany zdań w mediach i podtrzymania decyzji PKOl, Adam Małysz po wyjściu z gabinetu ministra nie wyglądał na załamanego. Fotoreporterzy uchwycili uśmiech na twarzy prezesa PZN, co może sugerować, że spotkanie – mimo trudnych tematów – oczyściło atmosferę lub przyniosło inne, niewidoczne jeszcze rozwiązania.
- Spotkanie przebiegło w dobrej atmosferze dialogu i wzajemnego szacunku. Strony wymieniły się argumentami co do powołania zawodników, pozostając przy swoich stanowiskach, jednakże z uwagi na fakt, że reprezentacja olimpijska jest już zgłoszona do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, do czego PKOl miał prawo, nie zostaną wprowadzone żadne zmiany – czytamy w komunikacie.