Marcin Możdżonek po latach ujawnia sekret kadry siatkarzy. Chodzi o mięso, niektórzy będą w szoku

2026-05-20 15:22

Marcin Możdżonek, mistrz świata w siatkówce z 2014 roku, w szczerej rozmowie ocenia szanse Polaków na Euro, nie gryzie się w język w sprawie kontrowersji w kadrze i opowiada o kulisach wejścia do polityki. Były siatkarz nie ucieka też od tematu nadmiernej liczby dzików w ostatnim czasie w Polsce i otwarcie mówi o... dziczyźnie.

Marcin Możdżonek o wzroście, hejterach i dziku Heniu
  • Marcin Możdżonek, mistrz świata w siatkówce, otwarcie analizuje szanse Polaków na Euro, ujawniając problemy kadrowe i kontrowersje wokół rezygnacji Hubera.
  • Były siatkarz szczerze opowiada o swoim wejściu do polityki, zdradzając, że w związku z działalnością otrzymywał szokujące groźby karalne.
  • Dowiedz się, dlaczego Możdżonek stawia człowieka na pierwszym miejscu w kontekście dzików i jakie rady ma dla mieszkańców miast.

"Murowany faworyt? Mamy swoje problemy"

„Super Express”: - Jesteśmy murowanym faworytem do złota na Mistrzostwach Europy w siatkówce?

Marcin Możdżonek: - Możemy się nazywać dobrym kandydatem do mistrzostwa, ale murowanym faworytem – nie. W sporcie nie wolno zawieszać medali przed turniejem, bo to jest bardzo zły omen. Mamy wszelkie predyspozycje, żeby wygrać, ale po drodze jest wiele czynników: forma, zdrowie, przygotowanie.

- Mamy jednak trochę zawirowań. Wypadł Marcin Janusz, a Norbert Huber zrezygnował tuż po powołaniu.

- Sytuacja z Norbertem jest dla mnie trochę niejasna i na pewno bardzo niekomfortowa dla drużyny i trenera. Takie sprawy powinno się załatwiać dużo wcześniej. Wystarczyłoby zadzwonić do trenera i powiedzieć: "Panie trenerze, zdrowotnie nie daję rady". Norbert jest kapitalnym środkowym, z potencjałem na numer jeden, ale bardzo dużo tym zaryzykował. Trenerowi drugi raz już trudno będzie mu zaufać.

Przeczytaj także: Marcin Możdżonek dostawał potworne groźby. Ujawnia nam ich treść, porażające!

- A co z Bartoszem Kurkiem? Powinien być w reprezentacji?

- Bartek to ikona, prawdopodobnie najlepszy siatkarz ostatnich dekad. Ale też ma swoje limity związane z wiekiem i zdrowiem. Nie ma go w kadrze, ale to zostało ustalone z trenerem i niewykluczone, że zobaczymy go w przyszłym sezonie. Musimy liczyć się ze zmianą pokoleniową, to naturalne. Na szczęście w siatkówce mamy świetny system szkolenia i jest z kogo wybierać.

"Dzieci są okrutne". 205 cm w podstawówce i spanie na podłodze

- W ósmej klasie podstawówki mierzył pan 205 centymetrów. Koledzy nie dokuczali?

- Patrzyłem na nich z góry już od przedszkola. I tak, oczywiście, że były problemy. Dzieci są okrutne, ale to mnie w pewnym sensie zahartowało. To rzecz, której nie mogłem zmienić, więc musiałem ją zaakceptować. Do tego dochodziły problemy z kupnem spodni czy butów w odpowiednim rozmiarze. To był towar deficytowy.

- A jak radziliście sobie na zgrupowaniach z za krótkimi łóżkami?

- Mogliśmy się obrażać albo się dostosować. Wybraliśmy drugą drogę. Po prostu nogi wisiały, coś się podstawiało albo zdejmowało się materac, kładło na podłodze i tak się spało.

 

Z boiska do polityki i łowiectwa. "Grożono, że zastrzelą mi dzieci"

- Po karierze siatkarskiej został pan członkiem Konfederacji. Po co panu ta polityka? W sporcie jest spokój, a tam ciągłe kłótnie.

- W sporcie osiągnąłem swoje, ten etap jest zamknięty. Lubię brać odpowiedzialność, lubię rywalizację. Polityką interesowałem się zawsze. Będąc reprezentantem Polski, nie wypadało mi się wypowiadać na te tematy, ale teraz realizuję swój cel w "życiu po życiu".

- Wiąże się to z ogromnym hejtem, szczególnie przez pańskie zaangażowanie w łowiectwo?

- Jest wiele takich momentów. Załamuje mnie to, że ludzie bezrefleksyjnie potrafią obrzucać kogoś błotem, nie znając tematu. Obrażają personalnie, wytykając nawet mój wzrost. Ale jest druga rzecz, na którą się nie zgadzam i którą zawsze zgłaszam organom ścigania – to groźby karalne.

- Jakie to były groźby?

- Tak, takich sytuacji niestety było sporo. Przychodzą wiadomości, że ktoś zastrzeli moje dzieci, że zrobi mi krzywdę, żebym uważał na ulicy. Nikt nie będzie groził bezkarnie ani mnie, ani moim dzieciom.

Zobacz też: Mistrz świata dowiedział się o śmierci Łukasza Litewki. Przejmujące słowa momentalnie obiegły sieć

- A jak pan odebrał całą historię wokół odstrzelenia "dzika Henia"?

- Byłem załamany. Postawą aktywistów, dziennikarzy, celebrytów. Dzik "Henio" był podobno lochą, nadano mu imię, podnoszono to wydarzenie do nie wiadomo jakiej rangi. A nikt nie pamięta imienia chłopca z Legnicy, który cztery lata temu został poważnie poturbowany przez dzika na placu zabaw i ledwo go odratowano. Ja się na to nie godzę, bo to nie jest świat wartości, w którym chcę żyć. Dla mnie człowiek jest na pierwszym miejscu.

- Jak więc radzić sobie z dzikami w mieście?

- Przede wszystkim zachować spokój, omijać, oddalić się i nie wchodzić w interakcję. To dzikie zwierzę. A problem zaczyna się od nas.

- To znaczy?

Absolutnie nie dokarmiać, nie traktować dzików jako zwierzęta domowe, bo nimi nie są. Należy zredukować populację dzików.

- Zaczęliśmy o sporcie, a zakończyliśmy na dzikach.

- Czasami tak jest. Ale przypomnę tylko, że dziczyzna też była bliska w reprezentacji Polski, bo zdarzało się, że jedliśmy ją na posiłki. To jest bardzo zdrowe mięso. Dobre dla sportowców.

Polska siatkówką stoi! Odpowiedzi na te pytania powinien znać każdy kibic [QUIZ]
Pytanie 1 z 8
Ilu zawodników przebywa na boisku w trakcie gry w siatkówkę?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki