- Andrzej Gołota, "chłopak z Kruczej", rozpalał emocje Polaków, będąc bohaterem i antybohaterem polskiego boksu.
- Jego karierę, od brązowego medalu olimpijskiego po ucieczkę do USA, naznaczyły zarówno talent, jak i kłopoty z prawem.
- Wielkie walki z Riddickiem Bowe’em i szanse mistrzowskie przyniosły mu sławę, ale i dramatyczne porażki.
- Jak na przestrzeni lat zmieniał się Andrzej Gołota i jak dziś wygląda jego spokojna emerytura w Chicago?
Chłopak z Kruczej z zaciśniętą pięścią
Legenda głosi, że gdy przyszedł na świat 5 stycznia 1968 roku, miał już zaciśniętą pięść, a lekarz zażartował, że urodził się bokser. Coś w tym było. Dorastający w Warszawie Andrzej Gołota toczył bójki na ulicy ze starszymi od siebie, którzy dokuczali mu, bo się jąkał. W końcu trafił na salę treningową Legii i tam jego talent eksplodował. Zdobył brązowy medal igrzysk olimpijskich w Seulu, ale jego karierę w Polsce przerwały kłopoty z prawem. Po bójce w dyskotece, zanim ruszył proces, uciekł do USA. Tam zaczynał od zera, tocząc pierwsze walki w knajpach za 50 dolarów.
Przeczytaj także: Fight Mode: Kiedy pierwsza gala? Kto walczy? Zasady
Wielkie walki, wielkie dramaty. Tak rodziła się legenda
Prawdziwa legenda „Andrew” narodziła się w Stanach Zjednoczonych. Jego dwie walki z Riddickiem Bowe’em w 1996 roku wstrząsnęły światem boksu. Gołota dominował, prowadził na punkty, ale w obu pojedynkach został zdyskwalifikowany za ciosy poniżej pasa, co wywołało gigantyczne zamieszki w ringu. Potem przyszły szanse mistrzowskie, które wymykały mu się z rąk w najbardziej dramatyczny sposób. Przegrał z Lennoksem Lewisem w 95 sekund, bo nie wytrzymał presji. Zrezygnował z walki z Mikem Tysonem po drugiej rundzie, co fani uznali za ucieczkę. A w pojedynkach z Chrisem Byrdem i Johnem Ruizem, zdaniem wielu ekspertów, został okradziony przez sędziów z tytułu mistrza świata.
Zobacz też: Wtedy Tomasz Adamek dostał największą wypłatę w karierze. Tym pojedynkiem żyła cała Polska
Spokojna emerytura w Ameryce
Po latach pełnych wzlotów i bolesnych upadków, Gołota w końcu zawiesił rękawice na kołku. Ostatnią oficjalną walkę stoczył w 2013 roku z Przemysławem Saletą. Dziś, wraz z żoną Mariolą, wiedzie spokojne życie emerytowanego sportowca w Chicago. Choć nie zdobył upragnionego pasa mistrza świata, na zawsze pozostanie legendą i jednym z najważniejszych sportowców w historii Polski. Zobaczcie w naszej galerii, jak przez lata zmieniał się jego wizerunek – od hardego chłopaka z Warszawy, przez gladiatora ringów, po spełnionego męża i ojca.