Władimir Semirunnij w znakomitym stylu zdobył dla Polski srebrno igrzysk Mediolan-Cortina 2026, a w czwartek powalczy na dystansie 1500 m. Pochodzący z Rosji 23-letni przebojem wdarł się do światowej czołówki w łyżwiarstwie szybkim. Sympatyczny panczenista może liczyć na wsparcie najbliższych - rodziców i dziewczyny, która jest Polką.
Władimir Semirunnij DZIEWCZYNA: Kim jest Klaudia Bielas
Władimir Semirunnij ma dziewczynę. Klaudia Bielas, która też jest łyżwiarką, towarzyszy mu podczas igrzysk w Mediolanie – przyleciała specjalnie, by dopingować go na żywo. - Moja dziewczyna przyleciała już do Mediolanu, a to jeden z najważniejszych kibiców - zdradził łyżwiarz w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Na Instagramie Władimir Semiurunnij nie dzielił się z kibicami zdjęciami z dziewczyną, dbając o swoją prywatność. Po sukcesie w Mediolanie łyżwiarz i jego ukochana opowiedzieli o swojej miłości. Semirunnij podkreśla, że obecność Klaudii bardzo pomaga mu zachować spokój przed startami. Dziewczyna pomaga mu też w nauce polskiego.
Władimir Semirunnij poznał dziewczynę przez jej brata
Jak się poznali? – Pierwszy raz spotkaliśmy, gdy Klaudia odbierała mnie i swojego brata z pociągu, bo nie mieliśmy jak dojechać do domu. Zapytałem: "Ooo. To twoja siostra?" - wspominał Władimir Semirunnij w materiale wideo dla PZŁS.
Łyżwiarz żartuje, że musiał uzyskać specjalną zgodę od przyjaciela. Dostał od niego "pozwolenie" na randkowanie z siostrą, ponieważ – jak stwierdził brat Klaudii – Semirunnij jest "takim dobrym chłopakiem". – Pisaliśmy do siebie z Klaudią. Bardzo spodobało mi się, że naprawdę rozmowa fajnie idzie. Umówiliśmy się, że spotkanie może być w restauracji – zdradził wicemistrz olimpijski.
Dziewczyna Władimira Semierunnija bardzo przeżywała walkę ukochanego o medal. – To trzeba po prostu przeżyć, żeby poczuć te wszystkie emocje i atmosferę - dzieliła się wrażeniami Klaudia Bielas. - Od początku do końca był ogromny stres. Do ostatniej pary wszyscy siedzieliśmy jak na szpilkach. Jak przekroczyli linię, to zalałam się łzami. Każdy, kto go zna, powie, że to dobry, pomocny i bezinteresowny człowiek. Ta jego energia bucha wszędzie i zaraża innych – podkreśla Klaudia Bielas.
PONIŻEJ GALERIA ZDJĘĆ WŁADIMIRA Z KLAUDIĄ. POD NIĄ PRZECZYTASZ O RODZICACH ŁYŻWIARZA.
Władimir Semirunnij RODZICE
Władimir Semirunnij pochodzi z Rosji, a jego rodzice to Rosjanie. Mama łyżwiarza szybkiego jest nauczycielką, tata pracuje w branży IT (informatyk). Dziadek był inżynierem, babcia pracowała w banku. Rodzina zawsze wspierała jego sportową pasję – nawet gdy zdecydował się wyjechać z Rosji. Po otrzymaniu polskiego obywatelstwa (sierpień 2025) Władimir od razu zadzwonił do mamy. - Była w szoku, trochę popłakała z radości – wspominał.
Rodzice są dumni, choć oglądają jego starty przed telewizorem w Rosji. - Mam najlepszych rodziców, zawsze mnie wspierali - podkreśla. - Rodzice i cała rodzina z Rosji będą oglądać przed telewizorami. Są bardzo dumni. Mówią, że jestem najlepszym synem. A ja mówię, że mam najlepszych rodziców. Zawsze mnie wspierali i dalej wspierają. Cieszę się, że ich mam - stwierdził w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
ZOBACZ: Rosjanie ohydnie szydzą z Władimira Semirunnija i Polaków! Potok jadu po srebrnym medalu
Władimir Semirunnij SYLWETKA I CIEKAWOSTKI
Władimir Semirunnij od ósmego roku życia związany jest z łyżwami. Wcześniej próbował piłki nożnej i karate, ale szybko rezygnował. Trenuje w Tomaszowie Mazowieckim w klubie Pilica. Znany z niesamowitej ambicji – gdy trener każe zrobić 4 godziny na rowerze, on robi 5. Charakteryzuje go etos pracy i odporność psychiczna. Mówi po polsku bardzo dobrze, choć z lekkim akcentem.
Po inwazji Rosji na Ukrainę wyjechał z ojczyzny, bo nie chciał, by polityka niszczyła mu karierę i bał się mobilizacji. W Rosji zostawił rodzinę, przyjaciół i dotychczasowe życie. Pierwszy kontakt z polską kadrą nawiązał telefonicznie z trenerem Pawłem Abratkiewiczem. Rosyjskie media pisały o nim krytycznie po zmianie barw. Polski paszport odebrał osobiście w 2025 roku. Marzy o złotym medalu olimpijskim i śpiewaniu „Mazurka Dąbrowskiego” na podium.
- Czuję się Polakiem, bo jestem już obywatelem – powiedział „Super Expressowi” przed odlotem do Mediolanu. – Dobrze rozmawiam po polsku i już trzeci rok trenuję w polskiej kadrze. Czuję się tu jak w domu. Chciałbym spotykać się z rodzicami, ale nie będę kłamał, że dobrze jest też mieszkać samemu. Robię to, co chcę, a jednocześnie zachowuję sportową dyscyplinę. Fajnie, że sam siebie pilnuję i biorę na siebie więcej odpowiedzialności - przekonuje.