Władimir Semirunnij srebrnym medalistą igrzysk Mediolan-Cortina 2026! Piątek 13 lutego był dla niego szczęśliwy. W Mediolanie reprezentującego Polskę łyżwiarza szybkiego wspiera jego dziewczyna.
Władimir Semirunnij DZIEWCZYNA
Władimir Semirunnij ma dziewczynę. Klaudia Bielas, która też jest łyżwiarką, towarzyszy mu podczas igrzysk w Mediolanie – przyleciała specjalnie, by dopingować go na żywo. - Moja dziewczyna przyleciała już do Mediolanu, a to jeden z najważniejszych kibiców - zdradził łyżwiarz w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Na Instagramie Władimir Semiurunnij nie dzieli się z kibicami zdjęciami z dziewczyną, dbając o swoją prywatność. O szczegółach związku mówi mało, ale podkreśla, że jej obecność bardzo pomaga mu zachować spokój przed startami. Klaudia pomaga mu też w nauce polskiego.
Dziewczyna Władimira Semierunnija bardzo przeżywała walkę ukochanego o medal. – To trzeba po prostu przeżyć, żeby poczuć te wszystkie emocje i atmosferę - dzieliła się wrażeniami Klaudia Bielas. - Od początku do końca był ogromny stres. Do ostatniej pary wszyscy siedzieliśmy jak na szpilkach – dodała.
Jej brat trenuje łyżwiarstwo szybkie i często bywa na zawodach. Dzięki temu też się poznali. – Gdy zostało pięć rund do końca ostatniej pary, to wiedziałam, że nie dadzą rady odrobić tej różnicy. Jak przekroczyli linię, to zalałam się łzami. Każdy, kto go zna, powie, że to dobry, pomocny i bezinteresowny człowiek. Ta jego energia bucha wszędzie i zaraża innych – podkreśla ukochana wicemistrza olimpijskiego. PONIŻEJ GALERIA ZDJĘĆ WŁADIMIRA Z KLAUDIĄ.
Władimir Semirunnij RODZICE
Władimir Semirunnij pochodzi z Rosji, a jego rodzice to Rosjanie. Mama łyżwiarza szybkiego jest nauczycielką, tata pracuje w branży IT (informatyk). Dziadek był inżynierem, babcia pracowała w banku. Rodzina zawsze wspierała jego sportową pasję – nawet gdy zdecydował się wyjechać z Rosji. Po otrzymaniu polskiego obywatelstwa (sierpień 2025) Władimir od razu zadzwonił do mamy. - Była w szoku, trochę popłakała z radości – wspominał. Rodzice są dumni, choć oglądają jego starty przed telewizorem w Rosji. - Mam najlepszych rodziców, zawsze mnie wspierali - podkreśla. - Rodzice i cała rodzina z Rosji będą oglądać przed telewizorami. Są bardzo dumni. Mówią, że jestem najlepszym synem. A ja mówię, że mam najlepszych rodziców. Zawsze mnie wspierali i dalej wspierają. Cieszę się, że ich mam - stwierdził w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
ZOBACZ: Rosjanie ohydnie szydzą z Władimira Semirunnija i Polaków! Potok jadu po srebrnym medalu
Władimir Semirunnij SYLWETKA I CIEKAWOSTKI
Władimir Semirunnij od ósmego roku życia związany jest z łyżwami. Wcześniej próbował piłki nożnej i karate, ale szybko rezygnował. Trenuje w Tomaszowie Mazowieckim w klubie Pilica. Znany z niesamowitej ambicji – gdy trener każe zrobić 4 godziny na rowerze, on robi 5. Charakteryzuje go etos pracy i odporność psychiczna. Mówi po polsku bardzo dobrze, choć z lekkim akcentem.
Po inwazji Rosji na Ukrainę wyjechał z ojczyzny, bo nie chciał, by polityka niszczyła mu karierę i bał się mobilizacji. W Rosji zostawił rodzinę, przyjaciół i dotychczasowe życie. Pierwszy kontakt z polską kadrą nawiązał telefonicznie z trenerem Pawłem Abratkiewiczem. Rosyjskie media pisały o nim krytycznie po zmianie barw. Polski paszport odebrał osobiście w 2025 roku. Marzy o złotym medalu olimpijskim i śpiewaniu „Mazurka Dąbrowskiego” na podium.
- Czuję się Polakiem, bo jestem już obywatelem – powiedział „Super Expressowi” przed odlotem do Mediolanu. – Dobrze rozmawiam po polsku i już trzeci rok trenuję w polskiej kadrze. Czuję się tu jak w domu. Chciałbym spotykać się z rodzicami, ale nie będę kłamał, że dobrze jest też mieszkać samemu. Robię to, co chcę, a jednocześnie zachowuję sportową dyscyplinę. Fajnie, że sam siebie pilnuję i biorę na siebie więcej odpowiedzialności - przekonuje.
