- Klaudia Adamek odczytała w imieniu olimpijczyków treść przysięgi olimpijskiej
- Stresujący i nerwowy moment nie obył się, niestety, bez wpadki!
- Problematycznym słowem okazał się... Mediolan, miasto-gospodarz igrzysk
Wpadka podczas ślubowania olimpijskiego. Zabawny problem
Uroczystość ślubowania olimpijskiego to moment pełen patosu i powagi, ale jak się okazuje – również ogromnego stresu. Przekonała się o tym Klaudia Adamek. Polska bobsleistka, która dostąpiła zaszczytu odczytania roty przysięgi, zaliczyła małą wpadkę językową. Wszystko przez nazwę jednego z miast-gospodarzy.
Kapitanka naszej kadry bobsleistek stanęła przed zgromadzonymi, by w imieniu wszystkich sportowców złożyć uroczystą obietnicę. Niestety, trema dała o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie. Klaudia Adamek miała problem, by płynnie przeczytać słowo "Mediolan".
Publiczność wstrzymała oddech, gdy zawodniczka zacięła się przy nazwie włoskiego miasta. Dopiero za trzecim razem, drżącym głosem i z nerwowym uśmiechem na twarzy, udało jej się wypowiedzieć nazwę poprawnie i dokończyć formułkę.
- W imieniu wszystkich zawodniczek i zawodników ślubuję, że weźmiemy udział w 25. zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 szanując i przestrzegając regulaminów, które nimi kierują. W prawdziwym duchu sportowego współzawodnictwa, wolnego od niedozwolonego dopingu, dla chwały sportu, chwały naszego kraju i osobistego zwycięstwa. Ślubuję! – brzmiała treść przysięgi, którą ostatecznie udało się wygłosić.
Karol Nawrocki na ślubowaniu olimpijskim. Nagle zaczął mówić o Janie Pawle II! Piękne słowa
Uśmiech zastąpił stres podczas ślubowania olimpijskiego
Sytuacja, choć stresująca dla samej zainteresowanej, została odebrana z dużą życzliwością. Tuż po odczytaniu roty przez drugiego przedstawiciela kadry, bobsleiści wymienili między sobą porozumiewawcze spojrzenia i kilka słów, szeroko się uśmiechając. Wpadka szybko odeszła w niepamięć, ustępując miejsca pozytywnej atmosferze.
Pozostaje mieć nadzieję, że ten stres był ostatnim, jaki towarzyszył naszej kadrze, a na torach i trasach we Włoszech Polacy będą już tylko pewni siebie.