"Myślałem, że to koniec". Biedroń i Miller o awarii samolotu

2022-01-26 6:00
Embraer 175
Autor: matze2415/Pixabay Embraer 175 linii LOT

Chwile grozy w przestworzach przeżyła grupa polskich europarlamentarzystów na pokładzie samolotu relacji Warszawa – Bruksela, który uległ nagłej dekompresji na wysokości 10 km! – Zobaczyliśmy w pewnym momencie opadające do kabiny maski, później był mocny przechył statku na dziób i mocne wibracje. Zorientowaliśmy się, że samolot szybko traci wysokość. Pomyślałem, że „trochę szkoda”, wiedziałem, że to może skończyć się tragicznie... – opowiada „Super Expressowi” przejęty były premier, europoseł Leszek Miller (76 l.).

Poniedziałkowe popołudnie, godz. 16.42. Spóźniony o 12 minut samolot Embraer-195 wzbija się w powietrze z pasa startowego nr 15 na warszawskim Okęciu. Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, 2 godz. i 10 min później rejs LO233 kołowałby na pasie lotniska Zaventem położonego 16 km od siedziby Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Tak się jednak nie stało.

Po ok. 45 min samolot z grupą polskich europosłów, m.in. Leszkiem Millerem i Robertem Biedroniem (46 l.), doznał gwałtownej dekompresji na wysokości 10 km. Pasażerowie byli przerażeni. – Zobaczyliśmy w pewnym momencie opadające do kabiny maski, jednocześnie była komenda kapitana, żeby szybko zakładać maski. Panie stewardessy pomagały tym, którzy mieli problemy. Później był mocny przechył statku na dziób i takie mocne wibracje. Zorientowaliśmy się, że samolot szybko traci wysokość. Sytuacja wydawała się krytyczna – opowiada nam Leszek Miller. – To moment, w którym nie masz na nic wpływu, więc najlepsze, co możesz zrobić, to zachować spokój. Jak widać, sprawdziło się. Pilot i reszta załogi zachowali się bardzo profesjonalnie – dodaje z kolei europoseł Robert Biedroń (46 l.). – Ja z kolei myślałem, że fałszywa jest teza mówiąca, że jak ktoś raz przeżył katastrofę, to drugi raz taka mu się nie zdarzy – wyznaje znowu Miller, który 19 lat temu – w wyniku strasznego wypadku helikopterowego pod Piasecznem – cudem uszedł z życiem, łamiąc dwa kręgi piersiowe. 

Tymczasem w poniedziałkowy wieczór ulga nadeszła po wyrównaniu lotu na wysokości 3050 m i bezpiecznym lądowaniu w niemieckim Düsseldorfie. Dwie godziny później samolot zastępczy dowiózł pasażerów do celu – Uratowali nam życie! – mówi w „SE” Robert Biedroń. Miller, który również zachwala postępowanie załogi, dodaje, że po wyjściu udał się z kolegami na „lampkę wina”. 

LOT bada przyczyny wydarzenia. Na pokładzie było 80 pasażerów i 6 członków załogi.

>>>Chwile grozy Biedronia i Kopacz w samolocie. Dekompresja, "sytuacja wyglądała dramatycznie"

>>>Leszek Miller uderza w Mateusza Morawieckiego. Premierowi pójdzie w pięty? "Prosto z lewej"

Express Biedrzyckiej - Leszek Miller: Umarli nie głosują, więc nie mają znaczenia dla PiS
Sonda
Czy boisz się latać samolotem?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE