W piątek wieczorem na numer alarmowy 112 zadzwoniła 17-letnia siostra małej Blanki. Powiedziała, że dziewczynka nie oddycha. Na miejscu szybko pojawili się ratownicy pogotowia i policjanci. Policyjni technicy długo zbierali ślady w mieszkaniu rodziny, prokurator zarządził sekcję zwłok dziecka. Sąsiedzi są zszokowani tragedią. - Znam tę rodzinę, Grzesiek, ojciec Blanki, bardzo się troszczył o dziecko, wychodził z nim na spacery - mówi pan Andrzej (55, l.). - O Ance tyle dobrego nie mogę powiedzieć. Czasami się upijała, krzyczała na Blankę dodaje. - Jej już raz opieka odebrała Blankę - przypomina pani Katarzyna (22 l), sąsiadka. - Ale podobno jej facet się za nią wstawił w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej i zwrócili dziewczynkę. Grzesiek ciężko pracuje w tartaku, codziennie na godz. 6 jeździ do pracy, nie ma mowy, żeby pił alkohol, za to ona to niezłe ziółko. Pije i pali trawę, żyje z 500+ - dodaje. - Nie wiem w jaki sposób dziewczynka zginęła. Z sąsiadami przynosimy kwiaty pod dom i palimy znicze modląc się za duszyczkę Blanki - Monika (37 l.), mieszkanka osiedla, na którym doszło do tragedii, robi w powietrzy znak krzyża. - Teraz trwają czynności, policjanci pracujący na miejscu zabezpieczają dowody. Jakichkolwiek informacji udziela Prokuratura Okręgowa w Suwałkach - asp. Justyna Sznel z oleckiej policji jest bardzo lakoniczna. Jak podaje PAP w sobotę przeprowadzono sekcje zwłok dziewczynki. Wstępne wyniki potwierdzają udział osób trzecich w śmierci dziecka. W niedzielę po południu trwało przesłuchanie zatrzymanej matki, prokuratura nie wyklucza postawienia zarzutu zabójstwa.
9-miesięczna Blanka nie żyje. Rodzice zatrzymani
2019-06-23
16:27
Tragedia w Olecku (woj. warmińsko-mazurskie). Śledczy wyjaśniają, jak doszło do śmierci 9-miesięcznej dziewczynki. Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują na udział osób trzecich. Policja zatrzymała matkę i ojca dziecka, w ich mieszkaniu technicy przez kilka godzin zbierali ślady. Rodzice są przesłuchiwani.