- Bardzo cierpiał i choć Bóg wykazał miłosierdzie, to po ludzku wciąż nie wierzę, że Janka już z nami, tu na ziemi, nie ma - nie krył wzruszenia w rozmowie z nami Zenon Laskowik.
Mężczyzna musi mieć fach
Jan Kaczmarek pochodził ze zwyczajnej wielkopolskiej rodziny. Gdy miał pięć lat, ojciec kupił mu skrzypce i wysłał syna na lekcje gry. Udzielał mu ich miejscowy szewc i skrzypek w jednej osobie - Józef Wesoły. Po trzech latach nauki mały Janek po raz pierwszy wystąpił publicznie.
Szybko okazało się, że ma talenty artystyczne. Zawsze jednak mówił, że musi mieć porządny zawód. - Mężczyzna musi mieć fach w ręku, bo kabaret to zabawa - mówił tak nawet wtedy, gdy był już popularny. Został elektronikiem. Na politechnice we Wrocławiu, gdzie studiował, poznał Tadeusza Drozdę i Jerzego Skoczylasa. W 1969 roku założyli kabaret Elita.
- Chcieliśmy bawić kolegów, a przy okazji sami się nieźle bawić. Nie sądziliśmy, że zaczynamy robić rzeczy, które przejdą do historii - opowiada nam Tadeusz Drozda.
Furorę zrobili prawie od razu. Na festiwalu w Opolu w 1971 r. Elita zdobyła nagrodę Radiokomitetu. Wtedy Kaczmarek grał na skrzypeczkach za 20 złotych. Gdy Elita odebrała nagrodę, koledzy uparli się, żeby kupił sobie nowe skrzypce.
- Janek nie chciał, ale postawiliśmy na swoim. Komisyjnie podeptaliśmy stare, a Jankowi sprawiliśmy nowe. Czy grał na nich lepiej? - Chyba nie. Miał słuch absolutny i nie sprawiało mu różnicy, co trzyma w rękach - wspomina Drozda.
Brali go za Piechniczka
Popularność nie uderzyła mu do głowy. Zawsze był skromny i zakłopotany tym, że ludzie go podziwiają. Rozwiany włos, zagubiony wzrok. Takiego go zapamiętamy, bo takim go kochaliśmy.
Ideałem nie był. Przyjaciele z estrady pytani o wady Zmarłego, długo się ociągają z odpowiedzią: - Brak miłości do alkoholu. Janek bardzo mało pił - mówi nam w końcu Drozda. - Zależy kiedy... - śmieje się Pietrzak. Wspomina wspólne biesiady, ale zastrzega, że nie o zabawę wtedy wszystkim chodziło. - Kabarety Tey, Salon Niezależnych, Pod Egidą i Elita chciały zmieniać Polskę, a Janek swymi inteligentnymi tekstami, z którymi nie radziła sobie cenzura, na pewno to robił - dodaje. Kaczmarek wiedział, że może nie jest zbyt urodziwy, ale co z tego. I tak jego twarz otwierała niejedne drzwi. - Gdy szliśmy do klubu po występie, a wszystkie miejsca były akurat zajęte, to ochroniarze Kaczmarka wpuścili zawsze. Zakochani w futbolu brali go za Antoniego Piechniczka. Gdy okazywało się, że rzeczywiście jest znany, tylko że z kabaretu, a nie z boiska, pozostali koledzy z Elity już siedzieli przy stoliku - wspominają przyjaciele Zmarłego.
Słynął ze skromności
Przez lata pracy niczego wielkiego się nie dorobił. Najpierw miasto dało mu skromne mieszkanko komunalne, a potem wykupił w spółdzielni wkład mieszkaniowy na budowany właśnie szeregowiec na wrocławskich Krzykach. Żonę Katarzynę poznał na studiach. Byli udanym małżeństwem. Mają syna Jacka. To była para naukowców, inżynierów. Bardzo zgodni i poukładani - oceniają znajomi. Podstępna choroba przyszła kilkanaście lat temu. Kaczmarek z czasem zaczął jeździć na wózku inwalidzkim, nie występował. To dla niego występowali przyjaciele i na charytatywnych koncertach zbierali pieniądze, żeby mu pomóc. Taki koncert telewizja chciała nagrać za kilka dni...
Zenon Laskowik, przyjaciel Kaczmarka, bardzo przeżył jego śmierć. Kilkakrotnie odwiedzał go w szpitalu u sióstr we Wrocławiu, pisali do siebie listy. - Janek wiedział, że odchodzi. Nie robił z tego afery i do nikogo nie miał pretensji. Swoje umieranie znosił godnie. Podczas naszych ostatnich spotkań rozmawialiśmy o kabarecie. Żył nim do końca - mówi Laskowik. - Wiedział, że życia nie zmarnował i może odejść do nieba - dodaje.
Elektronik kabareciarz
Był inżynierem. Zdobył porządny zawód, był elektronikiem, znał się na komputerach i wahał się, czy kabaret to zajęcie dla niego. Nigdy nie był zadowolony z własnych tekstów. - Za łatwo nam to wszystko przychodzi. Weźmy się do roboty - mobilizował kolegów do pracy.
To Kaczmarek stworzył kabaret Elita
Wrocławski kabaret Elita powstał w 1969 roku. Założyli go Jan Kaczmarek i Tadeusz Drozda. Na początku lat 70. rozpoczęli współpracę z III programem Polskiego Radia, pisząc teksty m.in. do legendarnego "Studia 202", założonego przez Andrzeja Waligórskiego. Ostatnio Elita występowała w takim składzie, jak w Opolu w 1992 roku (od lewej): Stanisław Szelc, Jan Kaczmarek, Leszek Niedzielski, Jerzy Skoczylas.