Było ciepłe popołudnie. Anna G. miała pod opieką pięcioro dzieci w wieku od dwóch i pół roku do jedenastu lat. Ale rozochocona zapomniała o nich. Przyszła przecież jej koleżanka. Kawka, drink, drugi drink i obie kobiety przeniosły swoją imprezę na balkon. Alkohol lał się coraz szerszym strumieniem. Kiedy pijaństwo trwało w najlepsze, jeden z sąsiadów zauważył małego chłopca na parapecie okna na czwartym piętrze. 5-latek wychodził na zewnątrz i machał ręką do przechodniów. Coś przy tym mówił. - Mieszkam niedaleko. Wyszedłem przed blok i kątem oka dostrzegłem malca w oknie wysoko nad ziemią. Spojrzałem uważniej. Dziecko podskakiwało na parapecie. Nie zdawało sobie sprawy, że lada chwila może runąć na chodnik - opisuje pan Zbigniew, który wezwał policję. Funkcjonariusze pojawili się po kilku minutach.
- Okazało się, że matka dziecka była pijana, miała dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu, a jej koleżanka ponad promil. Kobiety nie wiedziały nawet, że dziecko było w niebezpieczeństwie. Obie trafiły do izby wytrzeźwień, a pięcioro dzieci zostało przekazanych rodzinie ich matki - mówi Daniel Pańczyszyn z lęborskiej policji. Kiedy Anna G. doszła do siebie, usłyszała zarzut narażenia dziecka na utratę zdrowia i życia. Za to przestępstwo grozi do 5 lat pozbawienia wolności.
We wtorek cała sprawa miała swój sądowy finał. Sąd Rejonowy w Lęborku był łaskawy dla Anny G. Ukarał ją grzywną w wysokości tysiąca złotych. Nie ograniczył jej praw rodzicielskich, bo wyraziła skruchę i zapewniała, że podobna sytuacja się nie powtórzy.
Zobacz: Zaginęła Natalia Kubiak