Świadkowie zdarzenia zauważyli nad dęblińskim lotniskiem chmurę dymu. Po chwili pojawił się spadający samolot. – Samolot rozbił się przed godziną 19. Prawdopodobnie był to samolot dromader – poinformował st. kpt. Jarosław Lasek, rzecznik straży pożarnej w Rykach. Samolot transportował wodę, żeby pomóc w gaszeniu pożaru w pobliskiej miejscowości Gołąb. – Maszyna była tankowana na lotnisku w Dęblinie. I z tą wodą dromader leciał na miejsce pożaru - dodał Lasek. Pilot dromadera zginął na miejscu. Przyczyny katastrofy zbada Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.
Zobacz: Most Łazienkowski znów zapłonął! Pożar mostu Łazienkowskiego w Warszawie