Dzik rzucił się na ludzi!

2009-02-14 8:00

Rozjuszony dzik sterroryzował w piątek mieszkańców Marek i Ząbek. Dla ośmiu osób, w tym dwójki dzieci, szarża odyńca zakończyła się wizytą w szpitalu.

Ważący ok. 100 kg dzik pojawił się w piątek na tyłach centrum handlowego Marco przy ul. Wolności w Markach. Pierwszą ofiarą dzikiego zwierza stał się mężczyzna idący ulicą. Potwór pokąsał dotkliwie Ryszarda K. i uciekł. Tuż przed godz. 11.00 przy ul. Batorego w pobliskich Ząbkach dzika zauważył kierowca jednego z samochodów. Nie zdążył jednak wyhamować i jego honda uderzyła w zwierza. Ranny odyniec uciekł. Prawdopodobnie właśnie zderzenie z samochodem rozjuszyło zwierzę. Kilka minut później zaatakował ponownie. Tym razem przy ul. Tulipanowej. Jadwiga M. (60 l.) wracała z mężem z zakupów w pobliskiej giełdzie praskiej. - Poczułam uderzenie z tyłu i upadłam. Widziałam tylko trochę sierści i nic więcej - opowiada nam zszokowana i posiniaczona kobieta.

Kolejny atak miał miejsce przy ul. Szwoleżerów. Dzik zaatakował kolejną kobietę. 28-latka szła z wózkiem, w którym był jej 13-miesięczny synek. - Rzucił się na mnie tak nagle, że nie zdążyłam zareagować. Moje dziecko teraz jest w szpitalu - opowiada zrozpaczona kobieta. Maluszek, na szczęście, nie odniósł żadnych obrażeń. Być może dzięki szybkiej reakcji 63-letniego przechodnia. - Podbiegłem i próbowałem go odgonić, a ten rzucił się na mnie - relacjonuje mężczyzna.

Odyniec pogryzł go tak dotkliwie, że lekarze w szpitalu musieli zszywać rany. Poszkodowani po opatrzeniu byli przewożeni do Szpitala Zakaźnego w Warszawie. - Musimy wykluczyć zakażenie wścieklizną - wyjaśnia Elżbieta Trojanowska, zastępca kierownika Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Wołominie.

Zanim dzik zniknął w lesie, zdążył więc poturbować łącznie 8 osób! Do zmierzchu szukało go kilkudziesięciu policjantów i myśliwi ze związku łowieckiego, którzy mieli odstrzelić zwierza. Dzik jednak przepadł w lasach w okolicy Rembertowa i Mińska Maz.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki