Gokart zmiażdżył Oli kręgosłup. Dziewczyna apeluje o pomoc: Chcę wrócić do życia

2018-03-07 5:00 pg

Jej świat zawalił się w ciągu kilku minut. Podczas jazdy na torze kartingowym chusta, którą miała na szyi, wkręciła się w oś gokarta i niemal udusiła dziewczynę. Aleksandra Hübner (21 l.) przeżyła, ale ma zmiażdżone kręgi szyjne i jest sparaliżowana. Nie poddaje się jednak. Każdego dnia daje z siebie wszystko, by znowu stanąć na nogach.

Do wypadku doszło w listopadzie zeszłego roku. Ola przeszła dwie operacje ortopedyczne, później przyszedł czas na walkę o odzyskanie sprawności. Niedawno z rodzinnego Wodzisławia Śląskiego została przewieziona do Porąbki. Tam w ośrodku rehabilitacyjnym Trivita dziewczyna pilnie ćwiczy pod okiem specjalistów. Na razie w pozycji leżącej. - Chciałabym usiąść na wózku. Wrócić do pionu, żeby mnie tak głowa nie bolała - mówi Ola bardzo cichym jeszcze głosem - to efekt spowodowany przez rurkę tracheostomijną. Mimo bólu i ciężkich ćwiczeń dziewczyna jest w pogodnym i bojowym nastroju. - Zawsze lubiłam treningi. Będzie dobrze - zapewnia. Są już pierwsze efekty rehabilitacji. - Córka potrafi ruszać prawą ręką, odzyskuje czucie - mówi Ewa Hübner (47 l.), mama 21-latki.

Ola jest podopieczną Krzysztofa Sałajczyka (31 l.), szefa Fundacji Pomocna Dłoń po Wypadku. On jest dla dziewczyny wzorem i dowodem na to, że nie wolno się poddać. Osiem lat temu uległ równie tragicznemu w skutkach wypadkowi - miał złamany kręgosłup, pogruchotane żebra. Lekarze twierdzili, że jeśli przeżyje, to zostanie "rośliną". - A teraz mogę jechać na narty. To wszystko dzięki rehabilitacji. Wszyscy mamy nadzieję, że Ola też ze mną będzie szusować - mówi Krzysztof Sałajczyk. Ośrodek Trivita w Porąbce ratuje pacjentów, którzy często przez innych lekarzy skazani byli na trwałe kalectwo.

Datki na leczenie i rehabilitację Aleksandry Hübner można przekazywać na konto Fundacji Pomocna Dłoń po wypadku na nr 95 1160 2202 0000 0003 3836 6522 z dopiskiem Dla Oli

Najnowsze