Hannibal pojechał do Katarzyny J. na lekcję włoskiego około godz. 10. Spotkali się w jej mieszkaniu na warszawskiej Woli, przy ul. Skierniewickiej. Tam psychopata zabił lektorkę, obciął jej głowę i spakował zwłoki do jej własnej torby podróżnej i plecaka. Zniósł je z szóstego piętra i zamówił taksówkę.
Był miły i wesoły
Była godzina 13.00. - Kazał się wysadzić kilka kilometrów dalej na Bielanach, w małej uliczce nieopodal komendy policji - opowiada nam pracownik korporacji taksówkarskiej. Tam zamówił kolejną taksówkę.
- Zgłoszenie na nazwisko Poznański dostaliśmy o godz. 13.37. Zaznaczył, że potrzebuje auta kombi, z dużym bagażnikiem. Zamówił kurs do swojego mieszkania na Żoliborzu - opowiada nam dyrektor drugiej korporacji.
Podczas drogi wyluzowany i zadowolony Poznański zabawiał taksówkarza rozmową. Gdy wyciągał torby z bagażnika, kierowca zauważył, że cieknie z nich krew. - Powiedział, że ma tam tuszę z dzika. Zapłacił i poszedł. W ogóle nie był zdenerwowany, więc nie wzbudził moich podejrzeń - opowiada zszokowany szofer.
Taki klient to skarb
W mieszkaniu Kajetan spakował najpotrzebniejsze rzeczy, podpalił torbę ze zwłokami i uciekł. Zanim przyjechała staż pożarna, on był już w centrum Warszawy. Dotarł tam najprawdopodobniej metrem. Jak wynika z nagrania na monitoringu, już o godz. 14.47 pojawił się w banku przy Dworcu Centralnym.
- Poprosił o kilkanaście tysięcy złotych pożyczki. Był dobrze przygotowany, miał wszystkie niezbędne dokumenty. Był miły, uśmiechnięty. Chwaliłyśmy go, że taki klient to skarb - opowiada pracownica placówki.
Poznański od razu wypłacił pieniądze z konta i poszedł na stację PKP. Tam trop się urywa. Teraz policja szuka go w Polsce i całej Europie.
Pieniądze rodziców nie pomogły
Za zamordowanie nauczycielki Poznańskiemu grozi dożywocie, dlatego mama prokurator i tata architekt opłacili najlepszego adwokata w stolicy, by go bronił. Jednak prokuratura odrzuciła pełnomocnictwo mecenasa.
- Pismo, które do nas wpłynęło, podpisała osoba najbliższa, a obrońcę musi ustanowić sam podejrzany. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy podejrzany jest pozbawiony wolności, a Kajetan Poznański nie został jeszcze zatrzymany - wyjaśnia Przemysław Nowak z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Zobacz: Zaginięcie Ewy Tylman. Pytają o gigantyczne ubezpieczenie